Witajcie!
Jeszcze w lipcu, przed moim wakacyjnym wyjazdem, obiecałam Wam zdjęcia z niego.
Dzisiaj spełniam rzeczoną obietnicę.
Z tego powodu, dzisiejszy post będzie raczej do oglądania niż czytania.
Tak, w dużym uproszczeniu, wyglądała trasa, którą przebyłam:
Lublin => Wiedeń => Wenecja => Ferrara => Siena => Piza => Carrara => Florencja => Como => Lublin
Dopiero teraz, z perspektywy czasu, w pełni doceniam ten wyjazd. W jego trakcie oraz po powrocie, byłam przemęczona ciągłymi upałami, tłumami turystów oraz długą jazdą samochodem. Mimo wszystko, było warto.
W ciągu dwóch tygodni zobaczyłam wiele pięknych miejsc.
Miejsc, które zawsze chciałam zobaczyć.
Miejsc, które budzą respekt.
Miejsc, które zapierają dech w piersiach.
I wreszcie, miejsc, które zapamiętam do końca życia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
sobota, 17 września 2016
sobota, 23 lipca 2016
Jak przygotować się do podróży?
Witajcie!Zapewne wiele z Was już wyjechało (lub nawet wróciło) z wakacyjnych podróży.
Ja wyjeżdżam już jutro.
W trakcie pakowania, przyszedł mi do głowy pomysł na ten post.
To dla wszystkich z Was, którzy wyjazdy mają jeszcze przed sobą.
Tydzień przez wyjazdem
"Mam jeszcze tyle czasu na spakowanie się. Zacznę wszystko planować jutro."
6 dni przed wyjazdem
"Teraz nie chcę mi się myśleć o pakowaniu. Zrobię to jutro."
...
![]() |
| W co wolicie się pakować? |
"Już przemyślałam, co ze sobą zabrać, ale spakuję to jutro."
Dzień przez wyjazdem
"O nie! Co ja miałam jeszcze ze sobą zabrać? Nie wyrobię się! Czy to już wszystko? Trzeba było zrobić to wcześniej :( "
To schemat, z którym zapewne może się utożsamić wiele osób.
Ja także kiedyś byłam jedną z nich.
Jednak jakiś czas temu postanowiłam to zmienić.
Przed Wami krótka lista czynności oraz rzeczy, które powinny pomóc Wam w przygotowaniach do podróży.
czwartek, 23 czerwca 2016
Bieszczadzki spokój
Witajcie!
Dlatego, dzisiaj chcę się z Wami
podzielić moimi przemyśleniami z tego wyjazdu. Nie będzie to żadnego typu sprawozdanie
czy plan rzeczy, które zrobiłam. To będzie (zapewne bardzo chaotyczny) zbiór
luźnych myśli związanych z Bieszczadami.
nie zgadzam. Owszem, Bieszczady to bardzo urokliwe miejsce, ale jak każde inne ma swój charakterystyczny klimat, który, nawiasem mówiąc, bardzo przypadł mi do gustu. Tatry także mi się podobają, jednakże są zupełnie inne, więc nie potrafię określić, które z nich są ładniejsze. Dlatego te dwa miejsca stawiam na równej pozycji, jeśliby rozważać, które jest "lepsze".
sobota, 4 lipca 2015
Podróże te małe i te duże
Jak Wam się podoba moja niespodzianka (-zmiana wyglądu bloga)?
Ostatnio stwierdziłam, że trzeba coś zmienić. Tak, więc poszłam w stronę letniego klimatu. Od teraz będę zmieniała tło bloga zależnie od pory roku. To powinno wystarczająco odgonić monotonność :)
Mam dla Was wieści!
Już w niedzielę wyjeżdżam na wakacje! Najpierw nad morze, a później do północnych Niemiec oraz Holandii. Postaram się publikować najciekawsze zdjęcia na bieżąco. A gdy tylko wrócę do domu, obiecuję Wam szczery post o wadach i zaletach miejsc, które odwiedziłam.
Skoro już jesteśmy w temacie podróży, to co powiecie na felieton, którego dawno tu nie było, dotyczący tego tematu?
Podróże są bardzo ciekawym sposobem nauki geografii, historii, języków czy sztuki. Gdy je
odbywamy mamy okazję poznać inne kultury i zwyczaje. Jednak niektórzy traktują je jedynie jako formę wypoczynku.
Moim zdaniem to bardzo umniejsza rolę podróży w kształtowaniu naszego charakteru i poglądów. Oczywistym jest, że osoby, które regularnie podróżują, są bardziej otwarte na nowe pomysły, posiadają większą pewność siebie oraz łatwość w posługiwaniu się językami obcymi.
Gdy jadę, na przykład, do Włoch, to nie po to, aby wylegiwać się na plaży, chodzić na zakupy oraz jeść barowe jedzenie. Chcę zobaczyć jak najwięcej, poznać jak najwięcej oraz spróbować jak najwięcej. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy stanowczo odrzucają tę ideę. Przecież to tylko pokazuje ich ignorancję oraz głupotę.
Kiedyś podróżowanie nie było tak ogólnodostępne, jak teraz. Powinniśmy, więc korzystać z tego przywileju jaj najlepiej. Chyba każdy marzy o odwiedzeniu jakiegoś miejsca. Nie powinniśmy zostawiać tego tylko w strefie marzeń. Powoli, krok po kroku, przygotowywać się do wielkiej wyprawy i gdy nadejdzie właściwy czas, zrealizować ją, nie przepuszczać okazji.
Jeśli jednak nasze marzenie jest chwilowo nierealne, trzeba zacząć od tych najbliższych miejsc, zazwyczaj najmniej przez nas znanych. Potem stopniowo wydłużać dystans, aż wreszcie osiągniemy cel. To prawie tak, jak z bieganiem. Trzeba się wzmacniać, aby dotrzeć do upragnionego miejsca.
Ja chciałabym kiedyś polecieć do Australii oraz wielu innych miejsc.
Mam nadzieję, że moje słowa zachęcą Was do realizowania od dawna skrytych marzeń oraz do podróży, tych małych i tych dużych.
Ostatnio stwierdziłam, że trzeba coś zmienić. Tak, więc poszłam w stronę letniego klimatu. Od teraz będę zmieniała tło bloga zależnie od pory roku. To powinno wystarczająco odgonić monotonność :)
Mam dla Was wieści!
Już w niedzielę wyjeżdżam na wakacje! Najpierw nad morze, a później do północnych Niemiec oraz Holandii. Postaram się publikować najciekawsze zdjęcia na bieżąco. A gdy tylko wrócę do domu, obiecuję Wam szczery post o wadach i zaletach miejsc, które odwiedziłam.
Skoro już jesteśmy w temacie podróży, to co powiecie na felieton, którego dawno tu nie było, dotyczący tego tematu?
Podróże są bardzo ciekawym sposobem nauki geografii, historii, języków czy sztuki. Gdy je
odbywamy mamy okazję poznać inne kultury i zwyczaje. Jednak niektórzy traktują je jedynie jako formę wypoczynku.
Moim zdaniem to bardzo umniejsza rolę podróży w kształtowaniu naszego charakteru i poglądów. Oczywistym jest, że osoby, które regularnie podróżują, są bardziej otwarte na nowe pomysły, posiadają większą pewność siebie oraz łatwość w posługiwaniu się językami obcymi.
Gdy jadę, na przykład, do Włoch, to nie po to, aby wylegiwać się na plaży, chodzić na zakupy oraz jeść barowe jedzenie. Chcę zobaczyć jak najwięcej, poznać jak najwięcej oraz spróbować jak najwięcej. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy stanowczo odrzucają tę ideę. Przecież to tylko pokazuje ich ignorancję oraz głupotę.
Kiedyś podróżowanie nie było tak ogólnodostępne, jak teraz. Powinniśmy, więc korzystać z tego przywileju jaj najlepiej. Chyba każdy marzy o odwiedzeniu jakiegoś miejsca. Nie powinniśmy zostawiać tego tylko w strefie marzeń. Powoli, krok po kroku, przygotowywać się do wielkiej wyprawy i gdy nadejdzie właściwy czas, zrealizować ją, nie przepuszczać okazji.
Jeśli jednak nasze marzenie jest chwilowo nierealne, trzeba zacząć od tych najbliższych miejsc, zazwyczaj najmniej przez nas znanych. Potem stopniowo wydłużać dystans, aż wreszcie osiągniemy cel. To prawie tak, jak z bieganiem. Trzeba się wzmacniać, aby dotrzeć do upragnionego miejsca.
Ja chciałabym kiedyś polecieć do Australii oraz wielu innych miejsc.
Mam nadzieję, że moje słowa zachęcą Was do realizowania od dawna skrytych marzeń oraz do podróży, tych małych i tych dużych.
"Jeśli kochasz książki wystarczająco mocno, odwdzięczą ci się tym samym."
Jo Walton
Do usłyszenia!
czwartek, 4 czerwca 2015
WYCIECZKA do Londynu
Jak już zapewne wiecie, w zeszłym tygodniu byłam na wycieczce w Londynie. Wiem, że miałam codziennie publikować posty, ale po całych dniach zwiedzania, nie miałam już siły, żeby robić cokolwiek.
Postanowiłam, więc że dzisiaj, czyli dopiero 5 dni po moim powrocie (lepiej późno niż wcale), zamieszczę posta streszczającego całą wycieczkę.
Na początek kilka zdjęć, z prawie trzystu, które zrobiłam.
Już wiecie co robiłam pierwszego dnia, więc nie będę się powtarzać.
Drugiego dnia około godziny 10 zaczęliśmy zwiedzanie. Na początku byliśmy w obserwatorium Greenwich, następnie popłynęliśmy Tamizą. Kolejnym punktem było London Eye, którym kręciło się bardzo powoli, za to widoczki dosyć ciekawe. Pod koniec dnia udaliśmy się na spacer po najstarszej części Londynu.
Wieczorem, gdy kładłam się spać, nogi bolały mnie porządnie.
Następnego dnia z samego rana zwiedzaliśmy Katedrę św. Pawła, która nawiasem mówiąc jest przepiękna. Wchodziliśmy na wszystkie galerie: Galerię Szeptów, Kamienną Galerię oraz Złotą Galerię. Dwie ostatnie były na zewnątrz, więc mogliśmy podziwiać widoki.
Powiem Wam, że bardzo wkurzającą rzeczą w Londynie są wszechobecne dźwigi. Może na tych zdjęciach tego nie widać, ale gdy tylko chciałam zrobić jakąkolwiek panoramę, to za każdym razem miałam w gratisie przynajmniej kilka dźwigów.
Drugim punktem planu tego dnia był Pałac Buckingham i przylegający do niego park. Park nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Drzewa i śmierdząca sadzawka, ot co. Za to Pałac wygląda całkiem dostojnie, ale z przykrością stwierdzam, że nie umywa się do żadnego wiedeńskiego, które miałam okazję podziwiać zeszłego lata.
Ostatnim punktem były dwa muzea: Muzeum Nauki oraz Muzeum Historii Naturalnej. Nie bardzo jest co o nich powiedzieć. Muzea jak muzea, nie zachwyciły mnie szczególnie.
\Za to trzeci dzień był zdecydowanie ciekawszy. A stało się to za sprawą pierwszego miejsca, do którego udaliśmy się rano. Było to mianowicie Muzeum figur woskowych Madame Tussaud. Zrobiłam tam tak wiele zdjęć, jak nigdzie indziej. Widziałam podobizny znanych aktorów i aktorek takich jak: Johnny Depp, Emma Watson, Angelina Jolie i Brad Pitt oraz wiele innych gwiazd, sportowców, piosenkarzy i artystów, nie można zapomnieć również o rodzinie królewskiej.
Następnie zwiedzaliśmy Muzeum Brytyjskie, które podobało mi się najbardziej z muzeów, które zwiedzaliśmy w Londynie. Wystawy są tam podzielone według kontynentów, można podziwiać bezcenne eksponaty z całego świata.
Ostatniego dnia naszego pobytu w Londynie zwiedzaliśmy Tower of London oraz byliśmy na dworcu King's Cross.
Tego samego dnia po południu wyjechaliśmy z Anglii i popłynęliśmy promem do Francji, skąd, już autokarem, wróciliśmy do Polski w sobotę wieczorem.
Powiem Wam, że byłam bardzo zaskoczona, jak dobrą pogodę mieliśmy w Londynie. Przez wszystkie dni, oprócz piątku, temperatura miała powyżej 20 stopni i było słonecznie. Natomiast w piątek znacznie się ochłodziło i zaczęło padać.
Ogólnie wyjazd całkiem mi się podobał, chociaż nie potrafiłabym się odnaleźć na dłuższą metę w takim mieście. Jak na mój gust Londyn jest zbyt duży, tłoczny i gwarny.
Postanowiłam, więc że dzisiaj, czyli dopiero 5 dni po moim powrocie (lepiej późno niż wcale), zamieszczę posta streszczającego całą wycieczkę.
Na początek kilka zdjęć, z prawie trzystu, które zrobiłam.
| widok brzegu Anglii z promu |
| opactwo Westminster |
| London Eye |
Drugiego dnia około godziny 10 zaczęliśmy zwiedzanie. Na początku byliśmy w obserwatorium Greenwich, następnie popłynęliśmy Tamizą. Kolejnym punktem było London Eye, którym kręciło się bardzo powoli, za to widoczki dosyć ciekawe. Pod koniec dnia udaliśmy się na spacer po najstarszej części Londynu.
| Tower Bridge |
| Pałac Westminsterski |
| Katedra św. Pawła |
| Muzeum Historii Naturalnej |
| Sokole Oko - Muzeum figur woskowych |
| Pałac Buckingham |
| Henryk VIII z żonami - Muzeum figur woskowych |
| Tower of London |
Następnego dnia z samego rana zwiedzaliśmy Katedrę św. Pawła, która nawiasem mówiąc jest przepiękna. Wchodziliśmy na wszystkie galerie: Galerię Szeptów, Kamienną Galerię oraz Złotą Galerię. Dwie ostatnie były na zewnątrz, więc mogliśmy podziwiać widoki.
Powiem Wam, że bardzo wkurzającą rzeczą w Londynie są wszechobecne dźwigi. Może na tych zdjęciach tego nie widać, ale gdy tylko chciałam zrobić jakąkolwiek panoramę, to za każdym razem miałam w gratisie przynajmniej kilka dźwigów.
Drugim punktem planu tego dnia był Pałac Buckingham i przylegający do niego park. Park nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Drzewa i śmierdząca sadzawka, ot co. Za to Pałac wygląda całkiem dostojnie, ale z przykrością stwierdzam, że nie umywa się do żadnego wiedeńskiego, które miałam okazję podziwiać zeszłego lata.
Ostatnim punktem były dwa muzea: Muzeum Nauki oraz Muzeum Historii Naturalnej. Nie bardzo jest co o nich powiedzieć. Muzea jak muzea, nie zachwyciły mnie szczególnie.
\Za to trzeci dzień był zdecydowanie ciekawszy. A stało się to za sprawą pierwszego miejsca, do którego udaliśmy się rano. Było to mianowicie Muzeum figur woskowych Madame Tussaud. Zrobiłam tam tak wiele zdjęć, jak nigdzie indziej. Widziałam podobizny znanych aktorów i aktorek takich jak: Johnny Depp, Emma Watson, Angelina Jolie i Brad Pitt oraz wiele innych gwiazd, sportowców, piosenkarzy i artystów, nie można zapomnieć również o rodzinie królewskiej.
Następnie zwiedzaliśmy Muzeum Brytyjskie, które podobało mi się najbardziej z muzeów, które zwiedzaliśmy w Londynie. Wystawy są tam podzielone według kontynentów, można podziwiać bezcenne eksponaty z całego świata.
Ostatniego dnia naszego pobytu w Londynie zwiedzaliśmy Tower of London oraz byliśmy na dworcu King's Cross.
Tego samego dnia po południu wyjechaliśmy z Anglii i popłynęliśmy promem do Francji, skąd, już autokarem, wróciliśmy do Polski w sobotę wieczorem.
Powiem Wam, że byłam bardzo zaskoczona, jak dobrą pogodę mieliśmy w Londynie. Przez wszystkie dni, oprócz piątku, temperatura miała powyżej 20 stopni i było słonecznie. Natomiast w piątek znacznie się ochłodziło i zaczęło padać.
Ogólnie wyjazd całkiem mi się podobał, chociaż nie potrafiłabym się odnaleźć na dłuższą metę w takim mieście. Jak na mój gust Londyn jest zbyt duży, tłoczny i gwarny.
"Dobrze wychowane kobiety rzadko przechodzą do historii."
Darynda Jones
Do usłyszenia!
środa, 27 maja 2015
Pierwszy dzień
Wczoraj był pierwszy dzień wycieczki. Niestety jechaliśmy autokarem, więc jeszcze długa podróż została nam na dzień dzisiejszy. Powiem Wam jedno: autokary, które są przeznaczone do długich podróży, są strasznie niewygodne i mają bardzo mało miejsca na nogi.
Moja podróż była bardzo mało produktywna. Zaczęłam tylko czytać książkę pod tytułem:" Pragnienie" autorstwa Carrie Jones. Przeczytałam ledwie kilka stron, więc nie powiem Wam wiele o fabule, jedynie tyle, że już jestem nią zaintrygowana.
W autokarze puścili nam pierwszą część "Hobbita", więc obejrzałam go sobie jeszcze raz. Oprócz tego leciało kilka beznadziejnych filmów z historycznym tłem. Szczerze, to strasznie się nudziłam podczas jazdy. Próbowałam wielu rzeczy: słuchałam muzyki, grałam w gry logiczne, spanie. Na koniec wzięłam się za pisanie nowego posta dla Was.
To tyle mojego "emocjonującego" pierwszego dnia wycieczki.
Do usłyszenia!
Moja podróż była bardzo mało produktywna. Zaczęłam tylko czytać książkę pod tytułem:" Pragnienie" autorstwa Carrie Jones. Przeczytałam ledwie kilka stron, więc nie powiem Wam wiele o fabule, jedynie tyle, że już jestem nią zaintrygowana.
W autokarze puścili nam pierwszą część "Hobbita", więc obejrzałam go sobie jeszcze raz. Oprócz tego leciało kilka beznadziejnych filmów z historycznym tłem. Szczerze, to strasznie się nudziłam podczas jazdy. Próbowałam wielu rzeczy: słuchałam muzyki, grałam w gry logiczne, spanie. Na koniec wzięłam się za pisanie nowego posta dla Was.
To tyle mojego "emocjonującego" pierwszego dnia wycieczki.
Do usłyszenia!
Lokalizacja:
Londyn
czwartek, 12 lutego 2015
Pozdrowionka!
Przesyłam Wam wszystkim gorące pozdrowienia z Niemiec z:
Na razie wystarczy tej krytyki :D
- Berlina
- Poczdamu
- Drezna;
- W tutejszych supermarketach znalazłam super przysmak: "Mikado".

Pychotka! :) - Jest tutaj wiele słodyczy, których nie znajdziemy u nas w żadnym sklepie, mimo że są od znanych producentów ( Kinder, Milka, M&M's i wiele innych).
- Berlin wcale nie jest tak pięknym miastem, jak wszyscy mówią. Mi osobiście, zdecydowanie bardziej podobał się Poczdam.
- Na każdej berlińskiej stacji metra znajdują się sklepiki z jedzeniem. Jest tam naprawdę duży wybór, każdy znajdzie tam coś dla siebie.
- Bardzo denerwująca rzecz to napisy tylko po niemiecku, w niektórych miejscach po angielsku, ale oczywiście nigdzie po polsku. Na przykład: na Wieży Telewizyjnej w Berlinie wszystkie napisy, ulotki i instrukcje są po:
- niemiecku
- angielsku
- francusku
- hiszpańsku
- rosyjsku;
Na razie wystarczy tej krytyki :D
Do usłyszenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
