Witajcie!
Przepraszam, że nie było mnie prawie cały miesiąc, ale ze względu na pewne sprawy rodzinne, po prostu nie byłam w stanie nic napisać. Przybierałam się do tego kilka razy, ale za każdym razem miałam w głowie kompletną pustkę.
Jednak wracam już do Was, z twardym postanowieniem pozostania na stałe.
 |
| Moje cudeńka :D |
Jeśli śledzicie mojego Instagrama, to na pewno widzieliście, że szykowałam się na koncert mojego ukochanego zespołu - Imagine Dragons, w Łodzi.
Zaczynając od faktów, koncert odbył się 2 lutego w Atlas Arenie w Łodzi. Rozpoczął się o godzinie 20:45 i był poprzedzony występem polskiego zespołu o nazwie LemON. Ten występ był jednym z wielu podczas trasy koncertowej promującej nową płytę Imagine Dragons o nazwie "Smoke+Mirrors".
Teraz pora na moją opinię. I proszę, bądźcie dla mnie w miarę wyrozumiali, ponieważ był to pierwszy tak wielki koncert, więc wiem, czy uda mi się oddać ten klimat.
W każdym bądź razie, zacznę od koncertu LemON, na którym nie byłam w całości, ponieważ rozpoczął się on ponad godzinę przed głównym zespołem. Z przykrością muszę Wam powiedzieć, że byłam wielce zawiedziona, ponieważ obiło mi się o uszy kilka piosenek tego zespołu. Jednakże, na żywo, kompletnie nie potrafił sobie poradzić. Wokal był zbyt uwydatniony, a muzyki w tle praktycznie nie było. Porównując nagrania ze studia z tymi z koncertu, mamy istne niebo, a ziemię.
Tak, więc początek koncertu nie był dla mnie szczególnie udany, jednak druga część w pełni (a nawet z nadmiarem) to wynagrodziła.