Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lutego 2017

Filmy #1 - czyli nauka hiszpańskiego i niespełnione oczekiwania

Witajcie!


Przed Wami kolejne z serii podsumowań, jednak tym razem skupię się wyłącznie na filmach, jakie w ostatnim czasie obejrzałam.

Bez dalszych wstępów, zapraszam!


1. Jak wytresować smoka 2 - jak już wspominałam, mam małą słabość do smoków 😉 (KLIK), więc oczywistym jest, że bardzo przyjemnie oglądało mi się bajkę o nich. Fabuła to nic specjalnego i zaskakującego, ale równie dobrze, zamiast na niej, możecie się skupić na pięknych grafikach. Wtedy, miły seans gwarantowany. Niestety, ta część nie dorównuje poziomem pierwszej. Moja ocena 6/10.


2. Dama i śmierć - to krótkometrażowa animacja, z którą wiąże się cała historia. Otóż, mniej więcej w listopadzie przechodziłam fazę zapału do nauki hiszpańskiego. Nie jestem jeszcze na poziomie, który pozwalałby mi czytać w tym języku, ale postanowiłam, że znajdę sobie jakiś interesujący serial i osłucham się trochę z akcentami.

piątek, 27 stycznia 2017

Najlepsze w 2016

Witajcie!

Długo zastanawiałam się, czy jest sens w pisaniu tego posta, ale po długim namyśle, doszłam do wniosku, że miło będzie chociaż raz napisać o samych świetnych rzeczach.


2016 rok już za nami.
To był dla mnie niesamowity czas wypełniony cudownymi doświadczeniami.
Po raz pierwszy byłam na koncercie - i to jakim! KLIK
Po raz pierwszy byłam na targach książki, udało mi się odwiedzić zarówno te w Warszawie, jak i te w Krakowie. KLIK
Byłam na wycieczce szkolnej w Bieszczadach KLIK oraz z rodziną we Włoszech KLIK.


A dzisiaj przedstawiam Wam najlepsze książki, jakie przeczytałam oraz filmy i seriale, jakie obejrzałam w 2016 roku.

Lepiej późno niż wcale 😉

niedziela, 6 listopada 2016

Podsumowanie października

Witajcie!

Przez kilka ostatnich dni zastanawiałam się, czy jest sens robić comiesięczne podsumowania.
Z jednej strony, gdy widzę listę tego, co udało mi się przeczytać w danym miesiącu, często jestem niezadowolona ze swojego wyniku. Jednakże, gdy piszę podsumowanie, mogę się z Wami podzielić moją krótką opinią na temat tytułów, którym nie poświęcam osobnej recenzji.
Dlatego chciałabym wysłuchać, co Wy o tym sądzicie.
Czy takie posty są potrzebne, czy lepiej z nich zrezygnować na rzecz czegoś innego?


W październiku przeczytałam 5 książek, ale biorąc pod uwagę, że trzy z nich po prostu sobie odświeżałam, sytuacja nie wygląda już tak dobrze.

  1. "Biała królowa" - Philippa Gregory - czyli książka, która okazała się być czymś zupełnie innym niż tego oczekiwałam. Niestety, zawiodłam się na niej. Przede wszystkim z powodu płytkich i słabo wykreowanych postaci oraz powolnej akcji. Moja ocena 5/10. Pełna recenzja - KLIK
  2. "Rywalki" - Kiera Cass - odświeżam sobie tę serię, gdyż kupiłam niedawno 5. tom, a kompletnie nie pamiętam bohaterów. Jest jeszcze jeden powód - napiszę dla Was recenzję całej serii, dlatego na razie opinię zachowam dla siebie. Moja ocena 7/10.
  3. "Elita" - Kiera Cass - Moja ocena 7/10.

środa, 5 października 2016

Podsumowanie września

Witajcie!
Najgorszy miesiąc w roku już za mną...
Nie wiem dlaczego, ale to właśnie wrzesień jest dla mnie zawsze najtrudniejszym miesiącem.
Być może sprawia to fakt, że po trybie wakacyjnym trzeba przerzucić się z powrotem na tryb szkolny.
W każdym bądź razie, w tym roku miałam naprawdę wielkie trudności z wdrożeniem się w rytm nauki. Jeszcze nigdy nie było mi tak ciężko zmotywować się do odrabiania prac domowych i nauki...
Z tego powodu, pomimo nielicznych obowiązków, brakowało mi czasu, a gdy już znalazłam wolną chwilkę wolałam wykorzystać ją czytając książkę, oglądając serial bądź po prostu śpiąc (to ostatnie wybierałam najczęściej :). Nie miałam ochoty na pisanie.
Ale myślę, że najgorsze już za mną.
Wyrobiłam sobie pewną rutynę i znalazło się w niej miejsce na pisanie, tak więc od dzisiaj zaczynam nadrabianie zaległości w blogowaniu. Najlepszym sposobem na to jest podsumowanie minionego miesiąca, a następnie przejście do kolejnego.
Zaczynajmy!


We wrześniu przeczytałam 4 książki, a były to:

środa, 14 września 2016

Na co wybiorę się w tym roku szkolnym do kina?

Witajcie!
Ostatnio zalewam Was samymi (albo prawie samymi) recenzjami.
Z tego powodu, postanowiłam zrobić dzisiejszy post.

Ci z Was, którzy są ze mną od dłuższego czasu, wiedzą, że w zeszłym roku zrobiłam podobne zestawienie.
Zapraszam Was do zapoznania się z listą filmów, na które planuję wybrać się do kina.
Wypisałam je w kolejności chronologicznej, według daty premiery.

  1. Bociany - to animacja, która kupiła mnie swoim zwiastunem. Bociany, które przestały dostarczać dzieci, ponieważ zrobiło się to dla nich zbyt niewygodne. Zamiast tego mają swoją wielką sieć kurierską. Czyż to nie brzmi genialnie? :D Wydaje mi się, że to będzie jedna z tych produkcji, przy których będzie można się nieźle pośmiać. Mam nadzieję, że nie zawiedzie moich oczekiwań. Polska premiera jest przewidziana 14 października. Zwiastun możecie obejrzeć tutaj - KLIK.
  2. Doktor Strange - mam mieszane uczucia na temat tego filmu i jeszcze nie jestem pewna, czy wybiorę się na niego do kina. Mimo wszystko, zapowiada się dość interesująco, więc stwierdziłam, że przydałoby się go tu zamieścić. Film wejdzie do kin w Polsce 26 października. Zwiastun - KLIK

niedziela, 4 września 2016

Podsumowanie sierpnia + plany wrześniowe

Witajcie!
Sierpień już za nami, więc przyszła pora na małe podsumowanie.

Jako, że sierpień to miesiąc wakacyjny, moje osiągnięcia czytelnicze są całkiem niezłe.

Przeczytałam 8 książek:



  1. "Klątwa tytana" - Rick Riordan - 3. tom serii o Percym mile mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że historia rozwinie się w kierunku, w którym to zrobiła. Na dodatek, pojawia się tu kilku interesujących, nowych bohaterów, a u tych "starszych" widać rozwój. Więcej powiem w osobnej recenzji całej serii, już niedługo. Moja ocena 8/10.
  2. "Bitwa w Labiryncie" - Rick Riordan - jeszcze lepsza, jeszcze ciekawsza i jeszcze bardziej wciągająca od poprzedniej. Widać, że autor rozkręca się z tomu na tom. Moja ocena 9/10.
  3. "Ostatni olimpijczyk" - Rick Riordan - świetne zwieńczenie serii. Naładowane akcją i tym specyficznym humorem. Moja ocena 10/10.
  4. "Niezłomni" - C.J. Daugherty - kolejne zakończenie serii. W tym przypadku miałam kilka zastrzeżeń, ale ogólnie mi się podobało. Wszystkie moje przemyślenia możecie przeczytać tutaj. Moja ocena 7/10.

niedziela, 3 lipca 2016

Podsumowanie czerwca + plany lipcowe

Witajcie!
Czerwiec już za nami.
W końcu zaczęły się wakacje!
Dlatego czas na podsumowanie czerwca i luźne plany na lipiec.

W czerwcu przeczytałam aż 7 książek. Mówię aż, ponieważ ten miesiąc oznaczał zakończenie roku, a co za tym idzie, wystawianie ocen, czyli masa sprawdzianów i kartkówek. Mimo wszystko, udało mi się to wszystko pogodzić, przy okazji nie zaniedbując bloga.
Oto książki, które przeczytałam:


  • "P.S. I still love you" - Jenny Han - to kontynuacja powieści "Do wszystkich chłopców, których kochałam", niestety nie wydana w Polsce. To lekka i zabawna książka, ale nie tak dobra, jak pierwsza część. Moja ocena 7/10.
Recenzja pierwszego tomu - "Do wszystkich chłopców, których kochałam" klik.

  • "Dwór cierni i róż" - Sarah J. Maas - pozycja, która całkowicie mnie oczarowała. To połączenie baśni "Piękna i Bestia" z fantastyką. Nawiasem mówiąc, bardzo dobre połączenie. Moja ocena 10/10.
Recenzja klik.
  • "Zabójczyni" - Sarah J. Maas - zbiór opowiadań o losach Celaeny ze "Szklanego tronu". Bardzo krótkie, zwięzłe, ale zawierające wiele treści i bardzo ciekawe. I tym razem nie zawiodłam się na autorce. Moja ocena 9/10.
Recenzja klik.

piątek, 1 lipca 2016

Przyjaźń czy kochanie?

Witajcie!
Wczoraj byłam w kinie na bardzo ciekawym filmie pt.:"Przyjaźń czy kochanie?".
To produkcja oparta na komedii "Lady Susan" napisanej przez Jane Austen.
Książki jeszcze nie czytałam, ale mam ją w planach.


To jeden z tych tytułów, których fabuły nie chcę Wam przybliżać. Jeśli mimo wszystko czujecie potrzebę poznania te jej choć trochę, tutaj możecie przeczytać oficjalny opis.
Jeśli liczycie na wartką akcję i trzymające w napięciu sceny, to nie jest film dla Was. Tutaj główną rolę odgrywa humor, typowy dla Jane Austen, kostiumy oraz relacje bohaterów.

Nie nazwałabym tej produkcji psychologiczną, ale ukazuje ona cały przekrój ludzkich charakterów charakterystycznych dla wyższych warstw społecznych Anglii w XIX wieku. Spotkamy tutaj wdowę - kokietkę i intrygantkę, naiwnego i łatwowiernego kawalera, innego naiwnego i bardzo seksistowskiego kawalera, nieśmiałą i utalentowaną dziewczynę oraz wielu innych.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Koń by się uśmiał...

Witajcie!
Zaczął się już pierwszy tydzień wakacji!
Ta świadomość (i wesele, na którym byłam w weekend) wprawiła mnie w tak dobry nastrój, że stwierdziłam, iż dzisiejszy post musi być o czymś zabawnym. A cóż jest śmieszniejszego od najlepszych komedii?
Dlatego przed Wami 5 najzabawniejszych według mnie filmów. Wszystkie miały swoją premierę w ciągu ostatnich 6 lat. Nie oznacza to, że nie lubię żadnych starszych komedii. Wręcz przeciwnie. Wiele z nich uważam za lepsze od tych nowych. Niestety, właśnie takich filmów nie oglądałam już od bardzo dawna i moja opinia o nich, zapewne jest już nieaktualna.
Zapraszam!

  • "Kochanie, poznaj moich kumpli" - historia wieczoru kawalerskiego, a następnie wesela Davida, któremu w tych "trudnych" chwilach towarzyszy trójka najlepszych przyjaciół. Film pokazuje całą serię feralnych wpadek, które sprawiły, że śmiałam się na głos. Nie jest to produkcja wysokich lotów, jednakże jest idealna dla osób, które chcą się szczerze uśmiać. Moja ocena 7/10.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Seans w kinie, czy może w domu?

Witajcie!
Przepraszam Was za tak długą nieobecność, ale, jak już Wam mówiłam, byłam na wycieczce szkolnej, więc pisanie jakichkolwiek postów odpadało. Ale wracam już na dobre, więc się nie martwcie. Mam zamiar napisać wiele świetnych postów w czerwcu :D

Dzisiaj postanowiłam rozważyć wielki dylemat, który dotyka każdego fana kinematografii. Czy wybrać się na film do kina, czy raczej poczekać trochę i obejrzeć go w domu?
Ja, osobiście preferuję balans pomiędzy tymi dwoma czynnościami, ale, mimo wszystko, postaram się obiektywnie rozstrzygnąć ten problem.

Wyjście do kina:


Photo credit: decafinata via Foter.com / CC BY-SA
  • całkowite skupienie na oglądanym materiale - nic nas nie rozprasza, o ile nie trafimy na natrętów gadających lub konsumujących podczas seansu;
  • nastrój - to rzecz, za którą kocham kino; ten niesamowity, nie do odtworzenia klimat, który nadaje podniosłości każdemu ujęciu;
  • stosunkowo duży koszt - sprawia, że wiele osób rezygnuje z seansu przed dużym ekranem, na rzecz tego małego;
  • konieczność dopasowania się do ustalonych z góry terminów i godzin - to rzecz, która jest największą wadą (poza kosztem) wyjść do kina; przecież bardzo często chodzi się tam większą grupą i wiecznym problemem jest ustalenie godziny, która będzie odpowiadała wszystkim;
  • ludzie, którzy mogą nam przeszkadzać - bardzo irytujący i nie do pozbycia się (jak, na razie) problem, który bardzo często zniechęca ludzi, do wyjść do kina;
  • ograniczony wybór tytułów - w kinie możemy obejrzeć, tylko te pozycje, które aktualnie są wyświetlane;

piątek, 3 czerwca 2016

Podsumowanie maja + plany czerwcowe

Witajcie!
Za nami kolejny miesiąc - maj.
Nie mogę w to uwierzyć, ponieważ wydaje mi się, jakbym wczoraj pisała podsumowanie kwietnia oraz czekała z niecierpliwością do targów.
Czerwiec nadszedł szybciej niż się spodziewałam.
A wiecie, co oznacza czerwiec?
Że już niedługo wakacje!!!
A co oznaczają wakacje?
Więcej czytania, oglądania i pisania! :D

Nie przedłużam dalej, tylko przechodzę do sedna.
W maju udało mi się przeczytać 8 książek, z czego jestem bardzo dumna, ponieważ ten miesiąc był mocno zabiegany. Niestety nie przeczytałam wszystkich pozycji z mojej listy tbr na maj. Nie udało mi się dotrzeć do "Księgi smoków" (znowu) :(
A oto wszystkie książki, które przeczytałam:

wtorek, 3 maja 2016

Podsumowanie kwietnia + plany majowe

Witajcie!
Wiecie, że już zaczął się maj?
Ja, po prostu nie mogę w to uwierzyć!
Zaraz czerwiec, a potem wakacje, a przecież dopiero niedawno "opłakiwałam" zakończenie wakacji i rozpoczęcie kolejnego roku szkolnego. Ale chyba się z tego cieszę. Potrzebuję odpoczynku, takiego prawdziwego - leniuchowania przez cały dzień i czytania ton książek...
Za bardzo wybiegam w przyszłość. Na razie mamy maj, a ja chcę się z Wami podzielić tym, co udało mi się zrobić w kwietniu. Tak, więc bez dalszych wstępów, zaczynajmy.
Na początek muszę się Wam pochwalić. Udało mi się przeczytać wszystkie pozycje z mojej listy tbr (to be read=do przeczytania) na kwiecień. Jestem z tego niesamowicie dumna, ponieważ po raz pierwszy zrobiłam taką listę i od razu okazała się ona sukcesem (tutaj znajdziecie tą listę). Na dodatek, przeczytałam jeszcze jedną dodatkową książkę.
Oto one:

środa, 2 marca 2016

Podsumowanie lutego

Witajcie!
Za nami już kolejny miesiąc - luty.
Nie mogę uwierzyć, że już zaczął się marzec. Wydaje mi się jakbym przed chwilą odliczała dni do ferii, a teraz ferie się już skończyły i szkoła zaczęła się na nowo. Oznacza to, dla mnie, mniej czasu na czytanie i oglądanie, bo na pisanie nowych postów czas znajdę na pewno.
Jak zwykle na początku nowego miesiąca, przychodzę do Was z podsumowaniem tego poprzedniego.
No dobrze, tradycyjnie, zacznę od książek, które przeczytałam w tym miesiącu.
Jestem z siebie bardzo dumna, bo było ich aż 7! Na dodatek 6 z nich przeczytałam w drugiej połowie miesiąca - w czasie ferii :)

  1. "Historia pewnej dziewczyny" - Lindsey Kelk - to lekka, wakacyjna powieść o poszukiwaniu i odkrywaniu siebie. W sumie, nie potrafię nic więcej o niej powiedzieć, oprócz tego, że całkiem miło spędziłam przy niej czas i momentami śmiałam się na cały głos. Jeśli szukacie czegoś co pozwoli Wam oderwać myśli od szarej codzienności, to ta książka będzie idealna, ponieważ jej akcja toczy się głównie na Hawajach. Moja ocena 6/10.
  2. "Do wszystkich chłopców, których kochałam" - Jenny Han - świetna lekka książka YA. Bardzo zabawna, ale także wzruszająca. Zakończenie jest niespodziewane, a pomysł na fabułę bardzo oryginalny. Podbiła moje serce. Z chęcią sięgnę po drugi tom. Może napiszę pełną recenzję tej powieści, ale to będzie zależało od ilości mojego czasu wolnego. Moja ocena 7/10.
  3. "Na krawędzi nigdy" - J.A. Redmerski - to książka, która jest historią dwójki młodych ludzi, którzy zmagają się z trudnymi problemami, takimi jak strata bliskich, i którzy przypadkowo spotykają się w autobusie. I tak rozpoczyna się ich wspólna podróż pełna wzlotów i upadków, śmiechu i łez. Po prostu WOW! Nic innego Wam nie powiem, musicie się sami przekonać. Moja ocena 9/10.

czwartek, 11 lutego 2016

Podsumowanie stycznia

Witajcie!
Wiem, że mamy już prawie połowę lutego, ale mam dla Was podsumowanie stycznia. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale.
Styczeń nie był dobrym miesiącem, jeśli chodzi o bloga. Ilość napisanych postów to zaledwie 2.
Na szczęście, moje czytelnicze osiągnięcia przedstawiają się trochę lepiej. Udało mi się przeczytać 5 pozycji, a były to:

  1. "Magia złota" - książka autorstwa Tamory Pierce, to drugi tom trylogii o Rebecce Cooper. To dosyć ciekawe i oryginalne połączenie gatunku fantasy z przygodowym i kryminałem. W powieści, pomimo jej długości (ma prawie 600 stron), ciągle coś się dzieje. Myślę, że ta część podobała mi się nawet bardziej niż poprzednia, widać tu poprawę autorki. Moja ocena to 8/10.
  2. "Nowy wspaniały świat" - Aldous Huxley to książka, której chyba nikomu nie muszę przedstawiać. To jest po prostu klasyka gatunku science fiction i muszę Wam powiedzieć, że w trakcie czytania, bardzo mocno wstrząsnęła mną wizja takiego świata. A najsmutniejsze jest to, że gdy się nad tym zastanowiłam, to zauważyłam, że świat zaczyna przybierać właśnie taki, niebezpieczny obrót. Uważam, że każdy kto uważa się za fana gatunku sf, powinien przeczytać tą pozycję. Moja ocena 7/10.
  3. "Breaking Dawn" - autorstwa Stephenie Meyer to ostatnia część cyklu "Zmierzch". Angielskie wydanie kupiłam, gdy byłam na wycieczce w Berlinie jakiś czas temu. Stwierdziłam wtedy, że to będzie niezła praktyka angielskiego. No cóż... Pierwszą część przeczytałam ponad rok temu, a tą zaczęłam w wakacje. Ta seria chyba mi się najzwyczajniej w świecie przejadła. Mimo wszystko 4. część jest bardzo dobra, to moja ulubiona. Moja ocena to 7/10.
  4. "7 razy dziś" - Lauren Oliver to debiutancka powieść autorki trylogii "Delirium", która mnie po prostu oczarowała. Niestety, w tej książce widać pewną nieudolność autorki. Momentami się dłuży. Porusza trudne tematy, ale robi to w dosyć dziwny i nieporadny sposób. Ogólnie powieść nie jest zła, ale nie da się jej porównać z "Delirium". Moja ocena to 6/10.
  5. "Recepta na miłość" - autorstwa Pauli Roc to książka łącząca historie różnych ludzi. Ich życie jest skupione wokół szpitala, ponieważ większość z nich tam pracuje. Powieść pokazuje dwie strony pracy lekarza. Porusza bardzo głębokie tematy, budzi wewnętrzne dylematy. Ale nie będę więcej Wam o tym opowiadała, ponieważ mam zamiar napisać, już niedługo, pełną recenzję tej książki.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Na co wybrać się w tym roku do kina?

Czy Wy też miewacie te problemy?
Który film wybrać?
Jaka jest jego data premiery?
Jeśli tak, to postaram się Wam pomóc rozwiązać te dylematy.
Wybrałam 10 najciekawszych premier filmowych tego roku, a poniżej postaram się Wam nieco przybliżyć ich fabuły.
  1. "Niezgodna: Wierna" - to ekranizacja trzeciej części trylogii autorstwa Veronici Roth o tym samym tytule, ale skoro to kontynuacja, to nie będę nikomu robiła spoilerów i przytaczała fabuły. Opis pierwszej części znajdzicie tutaj. Data polskiej premiery filmu to 18 marca.
  2. "Duma i uprzedzenie, i zombie" - znana wszystkim powieść Jane Austen przeniesiona w mroczniejszy klimat przez Setha Grahame'a Smitha, który zmienił tło wydarzeń. Oczywiście, jak można wnioskować po tytule, w filmie pojawiają się zombie, a ideał kobiety tamtych czasów, to taka, która umie walczyć i zabijać te złe kreatury. Film w Polsce na ekranach kin będziemy mogli obejrzeć już 11 marca.
  3. "Piąta fala" - to kolejna z wielu ekranizacji książkowych tego roku. Tym razem mamy do czynienia z kosmitami i science fiction. Ziemia została zaatakowana przez wysoce rozwiniętych obcych. Większość populacji zginęło, ale wciąż nikt nie wie, jak wyglądają ci "obcy". Jak odróżnić przyjaciela od wroga? Książka była bardzo ciekawa, więc miejmy nadzieję, że nie zepsują filmu. Data polskiej premiery to 15 kwietnia.

niedziela, 29 listopada 2015

Podsumowanie października i listopada

Minął już ponad miesiąc od czasu mojego ostatniego postu. Przepraszam Was za to, ale nie jest to wyłącznie moją winą.
Od września zaczęłam swoją edukację w liceum i cały czas jestem zawalona nauką. Często spędzam całe popołudnia na uczeniu się, a potem jestem tak zmęczona, że nie mam siły ani pisać, ani czytać. Jednak brakuje mi tego i postanowiłam, że spróbuję to jakoś wszystko pogodzić i zacznę od jednego postu tygodniowo. Gdy już uda mi się rozplanować odpowiednio czas, będę mogła wrócić do dawnego trybu 2-3 postów na tydzień.
W ostatnim czasie byłam dość przybita i smutna. Cały czas mi czegoś brakowało. Uświadomiłam sobie, że mam ochotę podzielić się z Wami moimi odczuciami i opiniami, ale niestety brakowało mi czasu. Mimo wszystko postanowiłam spróbować i oto piszę podsumowanie dwóch ostatnich miesięcy.
Pomimo dużej ilości nauki udało mi się przeczytać kilka książek, a także obejrzeć kilka filmów. Wszystkie tytuły znajdziecie poniżej. Zapraszam Was do zapoznania się z moimi, dosyć krótkimi, opiniami, a dłuższe recenzje postaram się napisać w najbliższych tygodniach.



PAŹDZIERNIK:
  • książki:
  1. "Oddychając z trudem" - Rebecca Donovan - drugi tom trylogii "Oddechy", jeszcze bardziej wykańczający emocjonalnie, pełen zwrotów akcji i ciekawych wydarzeń. Moja ocena 9/10. opis
  2. "The Ruby Circle" - Richelle Mead - ostatni tom "Kronik krwi", świetne uwieńczenie serii, pełne akcji i emocji, zaskakujące zakończenie, bardzo mi się podobało. Moja ocena 8/10. opis
  3. "Mała księżniczka" - Frances Hodgson Burnett - to klasyka, którą przeczytałam enty już raz. Jej recenzję napisałam jeszcze w październiku. Moja ocena 8/10. recenzja
  4. "Piąta fala" - Rick Yancey - pierwszy tom serii science-fiction, po którym wiele się spodziewałam. Niestety srogo się zawiodłam, akcja była bardzo powolna, fabuła zagmatwana, a bohaterowie dosyć nijacy. Jedyny pozytywny aspekt to przyspieszenie tempa rozwoju wydarzeń pod koniec książki. Moja ocena 6/10. opis
  • filmy:

wtorek, 6 października 2015

Czy na pewno dobrze znasz "Śpiącą Królewnę"?

Jak już wspominałam w poprzednich postach, ostatnio miałam fazę na bajkową tematykę.
Przeglądając listę filmów, które chcę obejrzeć, natrafiłam na tytuł, który odrzuciłam na sam dół mojej listy priorytetów już jakiś czas temu. Jednak po chwili zastanowienia stwierdziłam, że chcę sama zobaczyć co tutaj jest takiego oryginalnego.
Nie zawiodłam się.

"Czarownica" to film dla całej rodziny. Dla najmłodszych to ciekawa bajka, ale dla starszych ma głębsze znaczenie, ponieważ z wiekiem zaczynamy inaczej patrzeć na dobrze nam znane baśnie. Dostrzegamy rozległe metafory oraz drugie dno, które skłaniają nas do chwili zastanowienia. Tutaj nie jest inaczej, cały film to nic innego, jak jedna wielka przenośnia.
Przede wszystkim należy zacząć od pomysłu na ten film. Pokazanie znanej baśni z perspektywy czarnego charakteru, czyż nie brzmi to obiecująco? Według mnie to naprawdę ciekawy pomysł, a jego realizacja też nie pozostawia nic do zarzucenia.
Fabuła "Śpiącej Królewny" jest znana chyba każdemu, ale po obejrzeniu tego filmu, nie byłam już tego stuprocentowo pewna.
W filmie przez cały czas dużo się dzieje, ale mamy także do czynienia ze scenami wyciszenia skłaniającymi do refleksji. W trakcie oglądania przez cały czas towarzyszyło mi napięcie, nie wiedziałam czego się spodziewać, jakie będzie zakończenie. Byłam podekscytowana myślą, że już niedługo poznam zakończenie tej pięknej baśni.
Skoro już o tym wspomniałam, to chcę nadmienić, że scenografia w filmie jest po prostu prześliczna. Warto zwrócić na nią baczną uwagę podczas seansu. Mnie po prostu oczarowała!
Główna bohaterka, czyli Diabolina to silna i niezależna osoba. W trakcie przedstawionej historii zmieniła się nie do poznania. Najpierw była miłą wróżką, która ufała i pomagała wszystkim. Świetnie zagrała ją Isobelle Molloy, dla której ta rola była debiutem aktorskim. Później zastąpiła ją Angelina Jolie, która pokazała nam inny obraz Diaboliny, gniewnej i mściwej czarownicy.
Gra aktorska innych bohaterów także mi się podobała. Wydawała się taka naturalna i spontaniczna. W szczególności do gustu przypadły mi trzy dobre wróżki, które były tak zabawne i nieświadome otoczenia, że uważałam je za przerośnięte dzieci.

niedziela, 4 października 2015

Podsumowanie września

4 z 6 książek, które przeczytałam w tym miesiącu.
Postanowiłam zrobić krótkie podsumowanie mojego czytelniczego/filmowego miesiąca, jakim był wrzesień.
Zacznijmy od książek. We wrześniu przeczytałam 6 pozycji, a były to:

  1. "Miasto szkła" - Cassandra Clare - bardzo podobała mi się ta książka. Moja ocena 9/10, a pełną recenzję możecie przeczytać tutaj.
  2. "Wszechświaty. Pamięć" - Leonardo Patrignani - drugii tom trylogii science fiction "Wszechświaty". To nowatorskie spojrzenie na ten gatunek, które bardzo mi się podoba. Po przeczytaniu zostajemy z głową pełną myśli i pytań. Moja ocena 7/10.
  3. "Sny bogów i potworów" - Laini Taylor - ostatni tom trylogii fantasy "Córka dymu i kości". W Polsce został wydany w dwóch częściach, ja jednak czytałam ebook, który był w całości, dlatego zaliczyłam to jako jedną pozycję. Świetne zwieńczenie trylogii. Moja ocena cz.I 6/10 cz.II 7/10.
  4. "Król Edyp" - Sofokles - pierwsza pozycja z listy lektur na ten rok szkolny. Nie lubię czytać dramatów, zdecydowanie wolę je oglądać, ale książka nie była najgorsza. Miała nawet zwrot akcji, który nieco mnie zaskoczył. Moja ocena 4/10.
  5. "Szklany tron" - Sarah J. Maas - genialna książka, o której mogłabym gadać godzinami. Pierwszy tom z serii. Moja ocena 9/10, a pełna recenzja tutaj.
  6. "Akademia Dobra i Zła" - Soman Chainani - początek baśniowej trylogii. Bardzo oryginalne podejście do znanych przez wszystkich bajek. Moja ocena 6/10, pełna recenzja tutaj.
We wrześniu zaczęłam jeszcze czytać dwie książki. Jedną z nich czytam już któryś raz z kolei i jest to "Mała księżniczka" Frances Hodgson Burnett, jest to mój kolejny wybór jeśli chodzi o klasykę. Druga to gruba książka, której czytanie idzie mi bardzo powoli, a jest to "Gra o tron" George'a R. R. Martina.

Teraz rzecz związana z książkami, ale nie z ich czytaniem, ale kupowaniem. W tym miesiącu kupiłam tylko jedną książkę, jako że to pierwszy miesiąc szkoły i miałam dużo roboty.
A jest to..."Cyrk nocy" Erin Morgenstern. Jestem bardzo podekscytowana tą książką, ale jako najnowszy nabytek znajduje się dosyć nisko na mojej liście książek do przeczytania.

Teraz przejdźmy do filmów. Ten miesiąc był wyjątkowo filmowy, a nie serialowy. Nie miałam ochoty na żaden z "moich" seriali, wolałam obejrzeć jakiś ciekawy film. Niestety, nie zawsze wybierałam dobre pozycje.

piątek, 2 października 2015

Lekki film dla całej rodziny

Tym razem recenzja filmu, który trochę lepiej wypadł w moich oczach od poprzedniego (recenzja filmu "Bezwstydny Mortdecai").

Dzisiaj mam dla Was recenzję filmu dla całej rodziny, a mianowicie "Annie".
To historia dziewczynki, która żyje w rodzinie zastępczej, ale z uporem maniaka szuka swoich biologicznych rodziców.
To dosyć utarty schemat, nie sądzicie?
Jak najbardziej.
Na dodatek, film to remake "Małej sierotki Annie", która po raz pierwszy została opublikowana w 1918 roku. Za to film dostał Złotą Malinę w kategorii "Najgorsze remake, sequel lub "zrzynka" w 2015 r.".
Ja nie oglądałam oryginału, więc nie mogę porównać jednego do drugiego, ale jak już wcześniej wspomniałam, film wcale nie był taki zły.
Był schematyczny i nieoryginalny - to fakt, ale był jednocześnie przyjemny i lekki w oglądaniu, pomimo poruszanych trudnych tematów. Ale czyż nie tego oczekuje się od filmów dla całej rodziny?
Oprócz trudnych tematów, film ukazał także kilka stereotypów. Jeden - bardzo często poruszany w dramatach, czyli zła rodzina zastępcza. W tym przypadku matka, która pije i wyzyskuje swoich podopiecznych. A także milioner, który jest pracoholikiem z powodu samotności. Może są to stereotypy, ale w prawdziwym życiu także zdarzają się takie przypadki. A w "Annie" przedstawiono je w sposób jasny, zrozumiały nawet dla najmłodszych oraz nowatorski. Punkt w górę przy ocenie za to.
Film należy także do musicali, co się równa bohaterom zaczynającym śpiewać piosenki, ni z tego, ni z owego. Jednak muszę przyznać, że są to wpadające w ucho piosenki, a większość z nich niesie pewne przesłania.
Główna bohaterka - Annie to bystra dziewczynka, do której od razu poczułam sympatię. Mimo wszystko nie rozumiałam pewnych motywów nią kierujących, czy celów, jakie planowała osiągnąć pewnymi działaniami.
Bardzo ważna rzecz, a mianowicie gra aktorska. Moim zdaniem była bez zarzutu. Aktorzy potrafili oddać emocje bohaterów, a także wczuć się całkowicie w swoje postacie. Właśnie z powodu doborowej obsady, postanowiłam obejrzeć "Annie".
To film dla całej rodziny, więc oczywistym jest, że "dobro zwycięża", ale mi osobiście przejadły się już takie przesłodzone i jednoznaczne zakończenia. Wolę takie, które dają do myślenia i pozostawiają trochę miejsca wyobraźni.

wtorek, 29 września 2015

Jedna wielka PORAŻKA

Po ty filmie (i po Johnnym Deppie) sporo oczekiwałam. Niestety, srogo się zawiodłam, bo film był  wymuszony i po prostu głupi.
Opis filmu, który brzmi następująco:"Brytyjski arystokrata, będąc jednocześnie pracownikiem galerii sztuki oraz złodziejem, ma zamiar odnaleźć i zrabować obraz, który skrywa cenne informacje. "(źródło), zasugerował mi, iż będzie on należał do komedii kryminalnych, ewentualnie filmów akcji połączonych z komedią. Jakże się pomyliłam.

Zacznijmy od fabuły. Jak już wspominałam, z opisu wydaje się czymś oryginalnym, ciekawym, ale po obejrzeniu zdecydowanie stwierdzam, że jest przewidywalna i niezajmująca. Skupia się za bardzo na pokazywaniu niekompetentnego głównego bohatera.
Skoro już o tym wspomniałam, to wyjaśnię dlaczego uważam, że główny bohater jest nieudolny. Mianowicie, sam lord Mortdecai, tak naprawdę, nic nie robi. W praktycznie wszystkim wyręcza go jego lokaj-ochroniarz. Sam lord nie potrafi nawet uciec i pyta się swojego służącego, w którą stronę. To już nie jest nawet śmieszne. To jest takie wyolbrzymienie, że dla mnie jest kompletnie bez sensu i nieciekawe.
Mimo tych wszystkich wad kontynuowałam oglądanie i...bach! Doszło do pierwszej sceny walki. Oczywiście, lord zwiewał ile sił w nogach, a jego lokaj walczył. Jednak przymykając na to oko, zobaczyłam takie nierealne obrazy, że myślałam już tylko o tym, aby to się skończyło. "Bitwy" to były zlepki walenia się czym popadnie przy jednoczesnym uciekaniu. Jeszcze nigdy dotąd, nie widziałam tak marnie zrobionych i przesadzonych scen walk, a widziałam ich całkiem sporo. Wiadomym jest, że główny bohater mimo wielu ran, zawsze wychodzi cało z opresji, ale tutaj to było...głupie. Nie mogę znaleźć na to odpowiedniego słowa.