Witajcie!
Przez kilka ostatnich dni zastanawiałam się, czy jest sens robić comiesięczne podsumowania.Z jednej strony, gdy widzę listę tego, co udało mi się przeczytać w danym miesiącu, często jestem niezadowolona ze swojego wyniku. Jednakże, gdy piszę podsumowanie, mogę się z Wami podzielić moją krótką opinią na temat tytułów, którym nie poświęcam osobnej recenzji.
Dlatego chciałabym wysłuchać, co Wy o tym sądzicie.
Czy takie posty są potrzebne, czy lepiej z nich zrezygnować na rzecz czegoś innego?
W październiku przeczytałam 5 książek, ale biorąc pod uwagę, że trzy z nich po prostu sobie odświeżałam, sytuacja nie wygląda już tak dobrze.
- "Biała królowa" - Philippa Gregory - czyli książka, która okazała się być czymś zupełnie innym niż tego oczekiwałam. Niestety, zawiodłam się na niej. Przede wszystkim z powodu płytkich i słabo wykreowanych postaci oraz powolnej akcji. Moja ocena 5/10. Pełna recenzja - KLIK
- "Rywalki" - Kiera Cass - odświeżam sobie tę serię, gdyż kupiłam niedawno 5. tom, a kompletnie nie pamiętam bohaterów. Jest jeszcze jeden powód - napiszę dla Was recenzję całej serii, dlatego na razie opinię zachowam dla siebie. Moja ocena 7/10.
- "Elita" - Kiera Cass - Moja ocena 7/10.













