Witajcie!
Dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję, tym razem pod ostrzałem znajdzie się powieść autorstwa Pauli Roc pod tytułem "Recepta na miłość".
Już widzę Wasze miny mówiące: "Romans? To nie dla mnie.". No cóż, pozwólcie mi najpierw coś powiedzieć. A mianowicie, ta książka może i ma wątek romantyczny, ale to przede wszystkim powieść psychologiczna, chociaż może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nikt tutaj nie jest chory psychicznie, ale każdemu coś "dolega". Bywa to zżerające poczucie winy lub nienawiść do siebie samego.
To historia o wielu ludziach z wieloma problemami, których ścieżki krzyżują się w szpitalu. Większość z nich to przyszli lekarze, a reszta osoby z nimi spokrewnione.
Moim zdaniem, ta książka znakomicie pokazuje prawdziwe oblicze zawodu, jakim jest lekarz. Przecież nie wszyscy są świadomi tego, z jak wielkimi dylematami zmagają się na co dzień ci ludzie, którzy wydają się być osobnym gatunkiem.
Mamy tutaj do czynienia z bardzo skomplikowaną i ciekawą fabułą. Jest nieprzewidywalna, zmienia swój bieg o 180 stopni, zaskakuje. Dzięki niej i płynnej akcji, książka wciąga już od pierwszej strony i trzyma w napięciu do samego końca.
Bohaterowie to naprawdę różnorodna mieszanka. Mamy tutaj pewnego siebie i zimnego lekarza, jest też miła, ale mało pewna siebie pielęgniarka oraz dziewczynę, która wciąż ucieka przed swoimi problemami.
