Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 października 2016

Zmotywuj się!

Witajcie!

Do stworzenia dzisiejszego posta zainspirowała mnie książka pt.:"Zmotywuj się!" Tamary Lowe.


Czym właściwie jest motywacja?

Według słownika PWN to "psychologiczny proces regulacji psychicznych, nadający energię zachowaniu człowieka i ukierunkowujący je; może mieć charakter świadomy lub nieświadomy".

Brzmi skomplikowanie, nieprawdaż?

Tamara Lowe ujęła to o wiele prościej.
Według niej "Motywacja to energia popychająca do działania. Można ją porównać do paliwa, które napędza samochód.", "Jest jak woda na młyn sukcesu.","Bez niej człowiek posiadający całą mądrość, talenty i możliwości świata nie będzie w stanie wykorzystać ich wielkiego potencjału." (*)

niedziela, 11 września 2016

Cytaty, które mnie inspirują

Witajcie!
Inspiracja to sprawa bardzo indywidualna.
Jednych może motywować muzyka, innym, wręcz przeciwnie, może przeszkadzać.
Niektórych mogą motywować ludzie, innych nagrody, a jeszcze inni sami nie wiedzą, co pobudza ich do działania.
Będąc dwa miesiące temu w bibliotece, zajrzałam do działu z książkami psychologicznymi. Znalazłam tam książkę pt."Zmotywuj się!" autorstwa Tamary Lowe.
Od tego czasu, pozycja leżała na mojej półce nietknięta, aż do 8 września.
W związku z powrotem do szkoły, zaczęłam cierpieć na brak czasu i ochoty na czytanie, ale jednocześnie byłam świadoma faktu, że już za tydzień będę musiała oddać książki do biblioteki. To popchnęło mnie z powrotem do poradnika Tamary Lowe.
Jeszcze go nie skończyłam, ale podczas lektury wpadł mi do głowy pomysł na nowy post. Taki wstęp do recenzji, która ukaże się za kilka dni.
Rzeczy, które mnie motywują i inspirują.
W przeszłości, wiele opowiadałam o tym, jak wpływają na mnie piosenki oraz muzyka sama w sobie, więc nie będę się powtarzać.
Dzisiaj chcę skupić się na czymś innym.
A mianowicie na cytatach.

poniedziałek, 30 maja 2016

Nietypowe spojrzenie na miłość w młodości

Witajcie!
Dzisiaj, w końcu, udało mi się zabrać do napisania recenzji, którą planowałam już od lutego. Właśnie wtedy przeczytałam po raz pierwszy książkę, pt.:"Do wszystkich chłopców, których kochałam" autorstwa Jenny Han.
W zeszłym tygodniu stwierdziłam, że skoro będzie długi weekend i posiadam ten tytuł na półce, równie dobrze mogę jeszcze raz go przeczytać, a potem napisać dla Was recenzję. Tak też zrobiłam i jeszcze wczoraj, udało mi się skończyć ponowną lekturę rzeczonej książki. Zacznijmy, jednak od początku.

Lara Jean Song to zwyczajna nastolatka, która wiedzie spokojne życie. Udziela się jako wolontariusz w domu opieki, wieczorami piecza ciasta i ciasteczka. Jednak pewnego dnia jej życie wywraca się do góry nogami. Brzmi jak typowy opis powieści młodzieżowej? Sami się przekonajcie, czytając dalej. Lara Jean pisała listy miłosne do każdego chłopaka, w którym się kiedykolwiek zakochała. To był dla niej rodzaj terapii, po skończeniu listu, przestawała czuć tak silne emocje do danej osoby. Następnie chowała list do swojego pudełka ze skarbami. Jednak pewnego dnia, dowiaduje się, że listy zniknęły, a co gorsze, zostały wysłane do adresatów. Było ich w sumie pięciu, ale aż trzech z nich wciąż chodziło z Larą Jean do szkoły. Dziewczyna staje przed trudnym zadaniem przekonania chłopaków, że listy były napisane dawno temu i już nic do nich nie czuje oraz próbą wyjścia z całej tej sytuacji z twarzą. Dla Lary Jean nic już nie będzie takie samo, jak dawniej.

wtorek, 17 maja 2016

Książka, która podbiła moje serce

Witajcie!
Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie (a jeżeli tego nie robicie, to zapraszam), to zapewne widzieliście moje ostatnie zdjęcie.
Przedstawia ono książkę, którą przeczytałam w zaledwie jeden dzień. Książkę, która jest trzecią częścią trylogii "Diabelskie maszyny". Książkę, która pochłonęła mnie bez reszty i w której się zakochałam.... A jest to "Mechaniczna księżniczka" i to właśnie ona będzie przedmiotem moich dzisiejszych rozważań.

Cała trylogia została napisana przez Cassandrę Clare, a właściwie Judith A. Rumelt (o czym dowiedziałam się stosunkowo niedawno), która jest również autorką serii "Dary anioła", osadzonej w tym samym świecie, co "Diabelskie maszyny". Swoją przygodę z pisarstwem zaczęła w wieku 31 lat i nie przerwała jej do dzisiaj. W tym roku została wydana jej najnowsza książka "Pani noc".
Gdy tylko skończyłam drugą część trylogii - "Mechanicznego księcia", bez chwili zwłoki, sięgnęłam po "Mechaniczną księżniczkę". A teraz czuję wielki niedosyt. Mogłabym czytać nieskończoną ilość tomów na temat tych bohaterów. Jednak z drugie strony, cieszę się, że wszystko się zakończyło w ten sposób i nie chcę żadnych zmian.

wtorek, 8 marca 2016

Genialna powieść science fiction...i nie tylko

Witajcie!
Dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję!
Tym razem będzie ona dotyczyła książki, którą po raz pierwszy czytałam w 2013 roku, a w ferie postanowiłam sięgnąć do niej ponownie.
Mam tu na myśli powieść pod tytułem "Intruz" autorstwa Stephenie Meyer.
Wiem, że większości ludzi ta autorka kojarzy się tylko i wyłącznie ze "Zmierzchem" i sądzą, że jest bardzo słabą pisarkę. Ja się do nich nie zaliczam. Przede wszystkim dlatego, że "Intruz" to całkowicie odrębny gatunek, który jest skierowany przede wszystkim do dorosłych czytelników, więc mamy tutaj do czynienia z zupełnie odmiennym stylem i językiem.
"Intruz" to powieść science fiction, która jest pełna akcji, ale także zmusza nas do zadawania sobie pytań. Mamy tutaj do czynienia z bardzo ciekawą i oryginalną pozycją.
Fabuła jest bardzo rozbudowana. Szczególnie warte uwagi są jej dwa aspekty. Pierwszy to "istota" kosmitów w tej książce, czyli dusz, które są postaciami, z jakimi nigdy dotąd się nie spotkałam. Sposób w jaki przejmują władzę nad czyimś ciałem jest zadziwiający. Natomiast drugi to cały wszechświat, który musiała stworzyć autorka, żeby możliwe było opisanie wszystkich światów skolonizowanych przez dusze. Cały czas nie mogę się nadziwić, jak jedna osoba mogła to wszystko wykreować. Do tego potrzebny był genialny pomysł, ale także świetne wykonanie.

sobota, 27 lutego 2016

The 100 Book Tag

Witajcie!
Nie wiem czy wiecie, ale w styczniu miała miejsce premiera 3. sezonu serialu "The 100", który po prostu uwielbiam.
Z tej racji, postanowiłam, w końcu, przeczytać powieść, od której wszystko się zaczęło pt.:"Misja 100". Jest ona napisana z 4 różnych perspektyw, a jaj akcja toczy się na Ziemi oraz w kosmosie na orbicie okołoziemskiej. Pomimo że przeczytałam dopiero połowę książki, już widzę całą masę różnic pomiędzy nią, a serialem. Mimo wszystko, jak na razie, mi się podoba.
Ale nie mówię o tym, żeby dać Wam moją opinię, jeszcze w trakcie czytania, tylko po to, aby wprowadzić Was trochę w tematykę dzisiejszego tagu.
Tak, właśnie. Dzisiaj będzie kolejny tag książkowy. Jak już się zapewne domyśliliście ma on tytuł "The 100 Book Tag".
Bez dłuższych wstępów, zaczynajmy!

1. Clarke - bohater, który ma zdolności przywódcze.

Gdy przeczytałam to pytanie, pomyślałam "Hej! Jest wiele takich bohaterów.", ale chwilę później "O nie! Kogo mam wybrać? Nie mogę znaleźć żadnego odpowiedniego bohatera." I tak, skończyło się to na tym, że musiałam przejrzeć kilka stron swojej biblioteczki na LC i w końcu znalazłam. Tylko jest mały problem, bo w tej książce jest dwójka takich postaci, a ja w żaden sposób nie mogę się zdecydować.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Poznaj zawód lekarza od podszewki

Witajcie!
Dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję, tym razem pod ostrzałem znajdzie się powieść autorstwa Pauli Roc pod tytułem "Recepta na miłość".
Już widzę Wasze miny mówiące: "Romans? To nie dla mnie.". No cóż, pozwólcie mi najpierw coś powiedzieć. A mianowicie, ta książka może i ma wątek romantyczny, ale to przede wszystkim powieść psychologiczna, chociaż może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nikt tutaj nie jest chory psychicznie, ale każdemu coś "dolega". Bywa to zżerające poczucie winy lub nienawiść do siebie samego.
To historia o wielu ludziach z wieloma problemami, których ścieżki krzyżują się w szpitalu. Większość z nich to przyszli lekarze, a reszta osoby z nimi spokrewnione.
Moim zdaniem, ta książka znakomicie pokazuje prawdziwe oblicze zawodu, jakim jest lekarz. Przecież nie wszyscy są świadomi tego, z jak wielkimi dylematami zmagają się na co dzień ci ludzie, którzy wydają się być osobnym gatunkiem.
Mamy tutaj do czynienia z bardzo skomplikowaną i ciekawą fabułą. Jest nieprzewidywalna, zmienia swój bieg o 180 stopni, zaskakuje. Dzięki niej i płynnej akcji, książka wciąga już od pierwszej strony i trzyma w napięciu do samego końca.
Bohaterowie to naprawdę różnorodna mieszanka. Mamy tutaj pewnego siebie i zimnego lekarza, jest też miła, ale mało pewna siebie pielęgniarka oraz dziewczynę, która wciąż ucieka przed swoimi problemami.

piątek, 19 lutego 2016

Serial który zwala z nóg

Witajcie!
Całkiem niedawno, bo jeszcze w styczniu, zaczęłam oglądać serial o tytule "Outlander", który powstał na podstawie książki autorstwa Diany Gabaldon pod polską nazwą "Obca".

Serial ma, jak na razie, jeden sezon i obejrzenie go, zajęło mi około tygodnia. Gdy go skończyłam, zaczęłam szukać informacji o drugim sezonie, ale nic nie mogłam znaleźć. Na szczęście, jakoś w zeszłym tygodniu, została ogłoszona data premiery i będzie miała miejsce 9 kwietnia. Już nie mogę się doczekać!!!
Serial opowiada o losach Claire Randall - angielskiej pielęgniarce żyjącej w czasie II wojny światowej. Po zakończeniu wojny, razem z mężem wyjeżdża na drugi miesiąc miodowy do Szkocji. W czasie pobytu tam, zostaje przeniesiona 200 lat wstecz i tak zaczynają się jej przygody.
Ta produkcja to idealna mieszanka science fiction, historii, przygody oraz romansu. Jest pełna napięcia i wciągająca. Ma bardzo ciekawą fabułę, skłoniła mnie ona do przeczytania książki, którą już zamówiłam :)
Główna bohaterka to odważna, silna i nieugięta kobieta. Mimo sytuacji w jakiej się znalazła, nie traci głowy i potrafi dopasować się do wieku, w którym się znalazła. Na dodatek, jest dobra. Opiekuje się i leczy kompletnie obcych ludzi - brutalnych Szkotów. W trakcie sezonu, można zobaczyć jej rozwój, jako postaci. Staje się bardziej pewna siebie i zaczyna uświadamiać sobie, czego tak naprawdę chce w życiu.
Oczywiście, nie można też zapomnieć o bohaterach drugoplanowych (na przykład o Jamiem), którzy są od siebie bardzo różni. Wiele wnoszą do serialu: humor, niebezpieczeństwo czy nawet specyficzny, szkocki klimat.

czwartek, 11 lutego 2016

Podsumowanie stycznia

Witajcie!
Wiem, że mamy już prawie połowę lutego, ale mam dla Was podsumowanie stycznia. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale.
Styczeń nie był dobrym miesiącem, jeśli chodzi o bloga. Ilość napisanych postów to zaledwie 2.
Na szczęście, moje czytelnicze osiągnięcia przedstawiają się trochę lepiej. Udało mi się przeczytać 5 pozycji, a były to:

  1. "Magia złota" - książka autorstwa Tamory Pierce, to drugi tom trylogii o Rebecce Cooper. To dosyć ciekawe i oryginalne połączenie gatunku fantasy z przygodowym i kryminałem. W powieści, pomimo jej długości (ma prawie 600 stron), ciągle coś się dzieje. Myślę, że ta część podobała mi się nawet bardziej niż poprzednia, widać tu poprawę autorki. Moja ocena to 8/10.
  2. "Nowy wspaniały świat" - Aldous Huxley to książka, której chyba nikomu nie muszę przedstawiać. To jest po prostu klasyka gatunku science fiction i muszę Wam powiedzieć, że w trakcie czytania, bardzo mocno wstrząsnęła mną wizja takiego świata. A najsmutniejsze jest to, że gdy się nad tym zastanowiłam, to zauważyłam, że świat zaczyna przybierać właśnie taki, niebezpieczny obrót. Uważam, że każdy kto uważa się za fana gatunku sf, powinien przeczytać tą pozycję. Moja ocena 7/10.
  3. "Breaking Dawn" - autorstwa Stephenie Meyer to ostatnia część cyklu "Zmierzch". Angielskie wydanie kupiłam, gdy byłam na wycieczce w Berlinie jakiś czas temu. Stwierdziłam wtedy, że to będzie niezła praktyka angielskiego. No cóż... Pierwszą część przeczytałam ponad rok temu, a tą zaczęłam w wakacje. Ta seria chyba mi się najzwyczajniej w świecie przejadła. Mimo wszystko 4. część jest bardzo dobra, to moja ulubiona. Moja ocena to 7/10.
  4. "7 razy dziś" - Lauren Oliver to debiutancka powieść autorki trylogii "Delirium", która mnie po prostu oczarowała. Niestety, w tej książce widać pewną nieudolność autorki. Momentami się dłuży. Porusza trudne tematy, ale robi to w dosyć dziwny i nieporadny sposób. Ogólnie powieść nie jest zła, ale nie da się jej porównać z "Delirium". Moja ocena to 6/10.
  5. "Recepta na miłość" - autorstwa Pauli Roc to książka łącząca historie różnych ludzi. Ich życie jest skupione wokół szpitala, ponieważ większość z nich tam pracuje. Powieść pokazuje dwie strony pracy lekarza. Porusza bardzo głębokie tematy, budzi wewnętrzne dylematy. Ale nie będę więcej Wam o tym opowiadała, ponieważ mam zamiar napisać, już niedługo, pełną recenzję tej książki.

sobota, 6 lutego 2016

Niezapomniane chwile

Witajcie!
Przepraszam, że nie było mnie prawie cały miesiąc, ale ze względu na pewne sprawy rodzinne, po prostu nie byłam w stanie nic napisać. Przybierałam się do tego kilka razy, ale za każdym razem miałam w głowie kompletną pustkę.
Jednak wracam już do Was, z twardym postanowieniem pozostania na stałe.
Moje cudeńka :D
Jeśli śledzicie mojego Instagrama, to na pewno widzieliście, że szykowałam się na koncert mojego ukochanego zespołu - Imagine Dragons, w Łodzi.
Zaczynając od faktów, koncert odbył się 2 lutego w Atlas Arenie w Łodzi. Rozpoczął się o godzinie 20:45 i był poprzedzony występem polskiego zespołu o nazwie LemON. Ten występ był jednym z wielu podczas trasy koncertowej promującej nową płytę Imagine Dragons o nazwie "Smoke+Mirrors".
Teraz pora na moją opinię. I proszę, bądźcie dla mnie w miarę wyrozumiali, ponieważ był to pierwszy tak wielki koncert, więc wiem, czy uda mi się oddać ten klimat.
W każdym bądź razie, zacznę od koncertu LemON, na którym nie byłam w całości, ponieważ rozpoczął się on ponad godzinę przed głównym zespołem. Z przykrością muszę Wam powiedzieć, że byłam wielce zawiedziona, ponieważ obiło mi się o uszy kilka piosenek tego zespołu. Jednakże, na żywo, kompletnie nie potrafił sobie poradzić. Wokal był zbyt uwydatniony, a muzyki w tle praktycznie nie było. Porównując nagrania ze studia z tymi z koncertu, mamy istne niebo, a ziemię.
Tak, więc początek koncertu nie był dla mnie szczególnie udany, jednak druga część w pełni (a nawet z nadmiarem) to wynagrodziła.


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Na co wybrać się w tym roku do kina?

Czy Wy też miewacie te problemy?
Który film wybrać?
Jaka jest jego data premiery?
Jeśli tak, to postaram się Wam pomóc rozwiązać te dylematy.
Wybrałam 10 najciekawszych premier filmowych tego roku, a poniżej postaram się Wam nieco przybliżyć ich fabuły.
  1. "Niezgodna: Wierna" - to ekranizacja trzeciej części trylogii autorstwa Veronici Roth o tym samym tytule, ale skoro to kontynuacja, to nie będę nikomu robiła spoilerów i przytaczała fabuły. Opis pierwszej części znajdzicie tutaj. Data polskiej premiery filmu to 18 marca.
  2. "Duma i uprzedzenie, i zombie" - znana wszystkim powieść Jane Austen przeniesiona w mroczniejszy klimat przez Setha Grahame'a Smitha, który zmienił tło wydarzeń. Oczywiście, jak można wnioskować po tytule, w filmie pojawiają się zombie, a ideał kobiety tamtych czasów, to taka, która umie walczyć i zabijać te złe kreatury. Film w Polsce na ekranach kin będziemy mogli obejrzeć już 11 marca.
  3. "Piąta fala" - to kolejna z wielu ekranizacji książkowych tego roku. Tym razem mamy do czynienia z kosmitami i science fiction. Ziemia została zaatakowana przez wysoce rozwiniętych obcych. Większość populacji zginęło, ale wciąż nikt nie wie, jak wyglądają ci "obcy". Jak odróżnić przyjaciela od wroga? Książka była bardzo ciekawa, więc miejmy nadzieję, że nie zepsują filmu. Data polskiej premiery to 15 kwietnia.

piątek, 1 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku

Tym razem zamiast podsumowania miesiąca, mam dla Was podsumowanie całego roku!
Ten rok był dla mnie niezapomniany.
Zebrałam wiele nowych doświadczeń, przeczytałam tony książek i obejrzałam masy filmów.
Dzisiaj skupię się na tej czytelniczej części.

Zacznę od tego, że przeczytałam w sumie 76 książek.

Najgrubsza książka jaką przeczytałam to "Pod kopułą" Stephena Kinga, która miała 928 stron.

Najcieńsza książka jaką przeczytałam to "The wedding of Antanasia Jessica Packwood and Lucius Valeriu Vladescu" Beth Fantaskey, która miała 70 stron.

Najlepsze książki i największe (pozytywne) zaskoczenia:
Te książki z najlepszych tego roku, które posiadam na półkach.
  • "Duma i uprzedzenie" - Jane Austen - to klasyk, w którym się po prostu zakochałam. Pełną recenzję tej powieści możecie przeczytać tutaj. Moja ocena to oczywiście 10/10. 
  • "Zanim się pojawiłeś" - JoJo Moyes - czyli książka, która złamała mi serce. Pełna emocji i nauki o życiu. Teraz czekam na jej ekranizację, którą w Polsce będzie można zobaczyć już w marcu. Moja ocena 10/10.
  • "Wśród obcych" - Jo Walton - powieść fantasy, w której granica między tym co realne, a tym co magiczne nie istnieje. To jedno z moich największych odkryć tego roku i książka, która mnie pochłonęła bez reszty. Pełną recenzję możecie znaleźć tutaj. Moja ocena 8/10.
  • "Opal" - Jennifer L. Armentrout - chyba nie muszę nic mówić o tej książce. Science fiction w pełnym wydaniu. Akcja, tajemnice i kosmici, czyli mieszanka wybuchowa. Moją opinię na temat całej serii możecie przeczytać tutaj. Moja ocena 9/10.
  • "Był sobie książę..." - Rachel Hauck - lekki romans, po który sięgnęłam zupełnie przypadkiem, całkowicie mnie zaskoczył. Bardzo mi się podobał, trzymał w niepewności do ostatniej strony. Pełen zwrotów akcji. Pełna recenzja książki tutaj. Moja ocena 9/10.
  • "Cztery" - Veronica Roth - to dodatek do trylogii "Niezgodna", który przybliża postać Cztery. Mimo tak niewielkiej liczby stron, książka bardzo mi się spodobała. Ukazuje prawdziwego Tobiasa i jego życie. Recenzję znajdziecie tutaj. Moja ocena 10/10.

środa, 23 grudnia 2015

I urodzinki bloga!!!

Minął już cały rok od momentu, gdy opublikowałam pierwszy post. Od tego czasu wiele się zmieniło w moim życiu. Blog stał się ważnym aspektem mojej codzienności, podniósł moją pewność siebie, rozwinął kreatywność, a także dał mi możliwość wyrażania siebie oraz swoich opinii.
Chciałabym Wam bardzo podziękować za wsparcie oraz za każdy przeczytany post.
Mam nadzieję, że ten rok był dla Was tak samo radosny i niezapomniany, jaki był dla mnie.
Skoro wspomniałam przeszłość, teraz pora na teraźniejszość.
Jesteśmy w apogeum okresu przedświątecznego i chcę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia.

Śniegu chociaż odrobinkę,
Byście wesołą mieli minkę,
Zdrowia i spokoju
Oraz według starego obyczaju:
Wesołych Świąt!

A teraz przed nami przyszłość.
Ostatnio zastanawiałam się nad rozwojem mojego bloga i myślę, że Wy także go dostrzegacie. Mimo wszystko w najbliższym roku, chcę zrobić kolejny krok do przodu. Jeszcze nie jestem pewna, jaki kierunek obiorą te sprawy, ale na pewno się nad tym dogłębnie zastanowię podczas tych dni wolnych.


A teraz z okazji urodzin, mam dla Was niespodziankę.
Następny tag!
Tym razem wybrałam taki, dzięki któremu, mam nadzieję, poznacie mnie lepiej. Nazywa się "My first".
Bez zbędnych wstępów, zaczynajmy.

niedziela, 20 grudnia 2015

Emocje, romans i dramat w jednym - recenzja trylogii "Oddechy"

Dzisiaj mam dla Was recenzję trylogii "Oddechy" autorstwa Rebecci Donovan.
Książki są utrzymane w tematyce New Adult, czyli czegoś w stylu połączenia dramatu z romansem i wieloma problemami emocjonalnymi bohaterów.
Zacznę może od okładek, których kolorystyka bardzo mi się podoba, ale zdjęcia na nich już niekoniecznie. Co tu się oszukiwać? Ja po prostu nie lubię żądnych zdjęć ludzi na okładkach. Jak dla mnie, to jest pewien sposób na sugerowanie wyglądu bohaterów. A ja nie jestem osobą, która lubi podpowiadanie, więc tym okładkom (i "naklejkom":"nowa bestsellerowa sera") mówię nie.
 Skoro już wspomniałam o bohaterach, to na nich się skupię na początku. Główna bohaterka - Emma z tomu na tom wydawała mi się coraz płytszą osobą. Wiem, że zmagała się z wieloma problemami, ale momentami zachowywała się jak pusta lalka. Natomiast reszta bohaterów to dosyć nudne i nijakie tło. Dopiero w 3. tomie pojawiają się nowe i dosyć znaczące postacie. Są jak cała paleta barw - każda inna z charakteru, wyglądu, sposobu zachowania. Dodają historii smaczku i nie raz wprowadzają poważne zamieszanie.
Fabuła serii jest po prostu świetna. W miarę rozwoju historii pojawiają się nowe wątki, zagadki i tajemnice, które wręcz zmuszają do dalszego czytania i nie dają spokoju aż do ostatnich stron.

Akcja jest płynna, nie ma "zapychaczy", czyli scen, które mają za zadanie zwiększenie objętości książki. Pod koniec każdego tomu [akcja] pędzi na łeb i na szyję. Trzyma w napięciu do ostatniej litery.
Zakończenia 1. i 2. tomu były dla mnie naprawdę wielkim szokiem. Nigdy bym się czegoś takiego nie spodziewała.
Ogólnie w książce jest poruszanych wiele trudnych problemów, takich jak przemoc w rodzinie, czy radzenie sobie ze stratą bliskich. I chociaż samo ukazanie tych tematów mocno mną wstrząsnęło, to jednak główna bohaterka wszystko popsuła swoim zachowaniem. Jeszcze nie czytałam takiej książki, w której główny bohater tak negatywnie by na mnie wpłynął.
W stu procentach zgadzam się ze zwrotem "emocjonalny rollercoaster" użytym na 3. tomie serii.

środa, 16 grudnia 2015

Środa z muzyką numer 6

W tym miesiącu wznawiam serię "Środy z muzyką"!
Jak zwykle wybrałam 10 piosenek, których listę możecie zobaczyć poniżej.
Wiem, że już za tydzień święta, ale mam serdecznie dosyć tych wszystkich "świątecznych" piosenek puszczanych w mediach. Dlatego moje utwory są dosyć zróżnicowane, jeśli chodzi o gatunek i tematykę.
Mam nadzieję, że się Wam spodobają.

  1. "Jest taki dzień" - Czerwone Gitary
  2. "Sun is shining" - Axwell & Ingrosso
  3. "It's my life" - Bon Jovi
  4. "Walc kwiatów" z "Dziadka do orzechów" - Piotr Czajkowski
  5. "Bleeding out" - Imagine Dragons
  6. "Unconditionally" - Katy Perry
  7. "Bless myself" - Lucy Hale
  8. "Superstar" - ROOM 94
  9. "Safe and sound" - Taylor Swift
  10. "He's a pirate" - soundtrack z filmu "Piraci z Karaibów"
Liczę, że te piosenki poprawią Wam humor.
A "normalnego" postu możecie oczekiwać w weekend.
"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"
Do usłyszenia!

niedziela, 13 grudnia 2015

Coś innego - tag "Czytelnicze nawyki"

Dzisiaj mam dla Was coś nowego!
A mianowicie, postanowiłam spróbować swoich sił w jednym z wielu tagów książkowych. Jeśli nie wiecie na czym one polegają, to już zabieram się do wyjaśnień.
Sprawa jest prosta. Jeden z blogerów/videoblogerów wymyśla temat tagu i związane z nim pytania. A inni na nie odpowiadają, gdy spodoba im się kategoria lub gdy zostaną wyznaczeni do zrobienia tagu przez kogoś. Proste?
Dobrze, przejdę już lepiej do pytań.

1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?


Nie nazwałabym tego miejsca "konkretnym", ale zazwyczaj czytam w moim kochanym łóżeczku. W lecie zdarza mi się też czytać na dworze, ale zbyt wiele rzeczy mnie tam rozprasza.

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki czy przypadkowych świstków papieru?

Cóż to za pytanie?! Oczywiście, że zakładki. Mam ich pod dostatkiem i muszę się Wam przyznać, że ostatnio zaczęłam nawet dobierać kolorystycznie zakładkę do książki.

Tak, to moja ręka. I tak mam ją zabandażowaną, bo wybiłam sobie palca ;(

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby?

niedziela, 6 grudnia 2015

Problemy mola książkowego - niezdecydowanie

W tym tygodniu post nie będzie zwyczajową recenzją, tylko pewnego rodzaju felietonem.
Będzie dotyczył problemu wielu moli książkowych, a mianowicie niezdecydowania.
Ostatnio cierpię na przypadłość, którą można nazwać "książkowym wybrzydzaniem". Sięgam po jedną powieść i po przeczytaniu kilkudziesięciu stron, odkładam ją na bok i biorę następną, itd.
Uwierzcie mi, próbowałam już wielu sposobów: zaczynałam książki z różnych gatunków, robiłam sobie kilkudniowe przerwy od czytania, słuchałam innych ludzi mówiących o książkach. I nic nie pomaga.
Aktualnie mam 6 zaczętych pozycji na półce i nie mam ochoty na żadną z nich. Najgorsze z tego wszystkiego jest chyba to, że wszystkie książki naprawdę mi się podobają, a nie jestem w stanie w pełni ich docenić.
Już sama nie wiem co robić. Mam nadzieję, że dzięki klimatowi zbliżających się świąt, wszystko wróci do normy.
A oto i te nieszczęsne pozycje:


Na domiar złego, oprócz tych książek, na mojej półce czeka na mnie jeszcze 14 innych. I, gdy tak patrzę na te piętrzące się stosy, czuję, że tracę cenny czas. Listę tych tytułów dodam do przyszłego postu.

niedziela, 29 listopada 2015

Podsumowanie października i listopada

Minął już ponad miesiąc od czasu mojego ostatniego postu. Przepraszam Was za to, ale nie jest to wyłącznie moją winą.
Od września zaczęłam swoją edukację w liceum i cały czas jestem zawalona nauką. Często spędzam całe popołudnia na uczeniu się, a potem jestem tak zmęczona, że nie mam siły ani pisać, ani czytać. Jednak brakuje mi tego i postanowiłam, że spróbuję to jakoś wszystko pogodzić i zacznę od jednego postu tygodniowo. Gdy już uda mi się rozplanować odpowiednio czas, będę mogła wrócić do dawnego trybu 2-3 postów na tydzień.
W ostatnim czasie byłam dość przybita i smutna. Cały czas mi czegoś brakowało. Uświadomiłam sobie, że mam ochotę podzielić się z Wami moimi odczuciami i opiniami, ale niestety brakowało mi czasu. Mimo wszystko postanowiłam spróbować i oto piszę podsumowanie dwóch ostatnich miesięcy.
Pomimo dużej ilości nauki udało mi się przeczytać kilka książek, a także obejrzeć kilka filmów. Wszystkie tytuły znajdziecie poniżej. Zapraszam Was do zapoznania się z moimi, dosyć krótkimi, opiniami, a dłuższe recenzje postaram się napisać w najbliższych tygodniach.



PAŹDZIERNIK:
  • książki:
  1. "Oddychając z trudem" - Rebecca Donovan - drugi tom trylogii "Oddechy", jeszcze bardziej wykańczający emocjonalnie, pełen zwrotów akcji i ciekawych wydarzeń. Moja ocena 9/10. opis
  2. "The Ruby Circle" - Richelle Mead - ostatni tom "Kronik krwi", świetne uwieńczenie serii, pełne akcji i emocji, zaskakujące zakończenie, bardzo mi się podobało. Moja ocena 8/10. opis
  3. "Mała księżniczka" - Frances Hodgson Burnett - to klasyka, którą przeczytałam enty już raz. Jej recenzję napisałam jeszcze w październiku. Moja ocena 8/10. recenzja
  4. "Piąta fala" - Rick Yancey - pierwszy tom serii science-fiction, po którym wiele się spodziewałam. Niestety srogo się zawiodłam, akcja była bardzo powolna, fabuła zagmatwana, a bohaterowie dosyć nijacy. Jedyny pozytywny aspekt to przyspieszenie tempa rozwoju wydarzeń pod koniec książki. Moja ocena 6/10. opis
  • filmy:

czwartek, 22 października 2015

Klasyka na jesień - "Mała księżniczka"

Wiem, że w tym tygodniu obiecałam publikować posty regularnie, ale oprócz nawału nauki dolegał mi brak weny twórczej. Nie mogłam się zmusić do napisania czegoś sensownego, a nie chciałam sklecić byle jakiego postu, tylko po to, aby był. Ani ja nie byłabym z niego zadowolona, ani Wy z czytania go. Dzisiaj, jednakże chyba udało mi się, w końcu, odblokować.
Zapraszam do lektury!

Długo zastanawiałam się nad tym jaką klasykę wybrać w październiku. Przeglądałam listy tych, które chcę przeczytać, ale nic mi nie pasowało. Po pewnym czasie mój wzrok padł na półki z książkami w moim pokoju, w oczy od razu rzuciła mi się "Mała księżniczka" ukochana książka z dzieciństwa. Od razu zabrałam się za czytanie jej, po raz kolejny. Moje odczucie znajdziecie poniżej.

"Mała księżniczka" to klasyka, którą po raz pierwszy przeczytałam jako dziesięciolatka. Ta powieść tak mnie wzruszyła, że płakałam jak bóbr. Od tamtego czasu już wiele razy powracałam do niej, a za każdym razem oczarowywała mnie co raz bardziej.
Książka to historia życia małej dziewczynki imieniem Sara. Tyle wystarczy Wam wiedzieć na temat fabuły przez zaczęciem czytania.
Powieść jest napisana barwnym i pięknym językiem, który jest jednak zrozumiały (przynajmniej w większości przypadków) nawet dla najmłodszych. Bardzo lubię ten aspekt w książce.
Mamy tutaj do czynienia z może niezbyt skomplikowaną fabułą, a jednak potrafi ona zaskoczyć. Oczywiście, jak to w powieściach tego typu bywa, zakończenie jest dosyć przewidywalne i dobre dla głównej bohaterki. Mimo wszystko ta konkretna pozycja potrafi rozbawić, wzruszyć do łez oraz skłonić do myślenia.
Nie występuje tutaj nawał postaci. Jest główna bohaterka oraz kilka, dosłownie, bo można policzyć ich na palcach u jednej ręki, postaci drugoplanowych.
Sara jest dosyć dużym oryginałem. Mimo wychowania w luksusach, nie jest wyniosła i rozpuszczona. To pokazuje, że na kształtowanie się charakteru u człowieka nie mają dużego wpływu warunki materialne, tylko wzorce i autorytety.

wtorek, 6 października 2015

Czy na pewno dobrze znasz "Śpiącą Królewnę"?

Jak już wspominałam w poprzednich postach, ostatnio miałam fazę na bajkową tematykę.
Przeglądając listę filmów, które chcę obejrzeć, natrafiłam na tytuł, który odrzuciłam na sam dół mojej listy priorytetów już jakiś czas temu. Jednak po chwili zastanowienia stwierdziłam, że chcę sama zobaczyć co tutaj jest takiego oryginalnego.
Nie zawiodłam się.

"Czarownica" to film dla całej rodziny. Dla najmłodszych to ciekawa bajka, ale dla starszych ma głębsze znaczenie, ponieważ z wiekiem zaczynamy inaczej patrzeć na dobrze nam znane baśnie. Dostrzegamy rozległe metafory oraz drugie dno, które skłaniają nas do chwili zastanowienia. Tutaj nie jest inaczej, cały film to nic innego, jak jedna wielka przenośnia.
Przede wszystkim należy zacząć od pomysłu na ten film. Pokazanie znanej baśni z perspektywy czarnego charakteru, czyż nie brzmi to obiecująco? Według mnie to naprawdę ciekawy pomysł, a jego realizacja też nie pozostawia nic do zarzucenia.
Fabuła "Śpiącej Królewny" jest znana chyba każdemu, ale po obejrzeniu tego filmu, nie byłam już tego stuprocentowo pewna.
W filmie przez cały czas dużo się dzieje, ale mamy także do czynienia ze scenami wyciszenia skłaniającymi do refleksji. W trakcie oglądania przez cały czas towarzyszyło mi napięcie, nie wiedziałam czego się spodziewać, jakie będzie zakończenie. Byłam podekscytowana myślą, że już niedługo poznam zakończenie tej pięknej baśni.
Skoro już o tym wspomniałam, to chcę nadmienić, że scenografia w filmie jest po prostu prześliczna. Warto zwrócić na nią baczną uwagę podczas seansu. Mnie po prostu oczarowała!
Główna bohaterka, czyli Diabolina to silna i niezależna osoba. W trakcie przedstawionej historii zmieniła się nie do poznania. Najpierw była miłą wróżką, która ufała i pomagała wszystkim. Świetnie zagrała ją Isobelle Molloy, dla której ta rola była debiutem aktorskim. Później zastąpiła ją Angelina Jolie, która pokazała nam inny obraz Diaboliny, gniewnej i mściwej czarownicy.
Gra aktorska innych bohaterów także mi się podobała. Wydawała się taka naturalna i spontaniczna. W szczególności do gustu przypadły mi trzy dobre wróżki, które były tak zabawne i nieświadome otoczenia, że uważałam je za przerośnięte dzieci.