Witajcie!
Dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję!
Tym razem będzie ona dotyczyła książki, którą po raz pierwszy czytałam w 2013 roku, a w ferie postanowiłam sięgnąć do niej ponownie.
Mam tu na myśli powieść pod tytułem "Intruz" autorstwa Stephenie Meyer.
Wiem, że większości ludzi ta autorka kojarzy się tylko i wyłącznie ze "Zmierzchem" i sądzą, że jest bardzo słabą pisarkę. Ja się do nich nie zaliczam. Przede wszystkim dlatego, że "Intruz" to całkowicie odrębny gatunek, który jest skierowany przede wszystkim do dorosłych czytelników, więc mamy tutaj do czynienia z zupełnie odmiennym stylem i językiem.
"Intruz" to powieść science fiction, która jest pełna akcji, ale także zmusza nas do zadawania sobie pytań. Mamy tutaj do czynienia z bardzo ciekawą i oryginalną pozycją.
Fabuła jest bardzo rozbudowana. Szczególnie warte uwagi są jej dwa aspekty. Pierwszy to "istota" kosmitów w tej książce, czyli dusz, które są postaciami, z jakimi nigdy dotąd się nie spotkałam. Sposób w jaki przejmują władzę nad czyimś ciałem jest zadziwiający. Natomiast drugi to cały wszechświat, który musiała stworzyć autorka, żeby możliwe było opisanie wszystkich światów skolonizowanych przez dusze. Cały czas nie mogę się nadziwić, jak jedna osoba mogła to wszystko wykreować. Do tego potrzebny był genialny pomysł, ale także świetne wykonanie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Intruz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Intruz. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 marca 2016
środa, 2 marca 2016
Podsumowanie lutego
Witajcie!
Za nami już kolejny miesiąc - luty.
Nie mogę uwierzyć, że już zaczął się marzec. Wydaje mi się jakbym przed chwilą odliczała dni do ferii, a teraz ferie się już skończyły i szkoła zaczęła się na nowo. Oznacza to, dla mnie, mniej czasu na czytanie i oglądanie, bo na pisanie nowych postów czas znajdę na pewno.
Jak zwykle na początku nowego miesiąca, przychodzę do Was z podsumowaniem tego poprzedniego.
No dobrze, tradycyjnie, zacznę od książek, które przeczytałam w tym miesiącu.
Jestem z siebie bardzo dumna, bo było ich aż 7! Na dodatek 6 z nich przeczytałam w drugiej połowie miesiąca - w czasie ferii :)
Za nami już kolejny miesiąc - luty.
Nie mogę uwierzyć, że już zaczął się marzec. Wydaje mi się jakbym przed chwilą odliczała dni do ferii, a teraz ferie się już skończyły i szkoła zaczęła się na nowo. Oznacza to, dla mnie, mniej czasu na czytanie i oglądanie, bo na pisanie nowych postów czas znajdę na pewno.
Jak zwykle na początku nowego miesiąca, przychodzę do Was z podsumowaniem tego poprzedniego.
No dobrze, tradycyjnie, zacznę od książek, które przeczytałam w tym miesiącu.
Jestem z siebie bardzo dumna, bo było ich aż 7! Na dodatek 6 z nich przeczytałam w drugiej połowie miesiąca - w czasie ferii :)
- "Historia pewnej dziewczyny" - Lindsey Kelk - to lekka, wakacyjna powieść o poszukiwaniu i odkrywaniu siebie. W sumie, nie potrafię nic więcej o niej powiedzieć, oprócz tego, że całkiem miło spędziłam przy niej czas i momentami śmiałam się na cały głos. Jeśli szukacie czegoś co pozwoli Wam oderwać myśli od szarej codzienności, to ta książka będzie idealna, ponieważ jej akcja toczy się głównie na Hawajach. Moja ocena 6/10.
- "Do wszystkich chłopców, których kochałam" - Jenny Han - świetna lekka książka YA. Bardzo zabawna, ale także wzruszająca. Zakończenie jest niespodziewane, a pomysł na fabułę bardzo oryginalny. Podbiła moje serce. Z chęcią sięgnę po drugi tom. Może napiszę pełną recenzję tej powieści, ale to będzie zależało od ilości mojego czasu wolnego. Moja ocena 7/10.
- "Na krawędzi nigdy" - J.A. Redmerski - to książka, która jest historią dwójki młodych ludzi, którzy zmagają się z trudnymi problemami, takimi jak strata bliskich, i którzy przypadkowo spotykają się w autobusie. I tak rozpoczyna się ich wspólna podróż pełna wzlotów i upadków, śmiechu i łez. Po prostu WOW! Nic innego Wam nie powiem, musicie się sami przekonać. Moja ocena 9/10.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

