Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hart of Dixie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hart of Dixie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2017

Najlepsze w 2016

Witajcie!

Długo zastanawiałam się, czy jest sens w pisaniu tego posta, ale po długim namyśle, doszłam do wniosku, że miło będzie chociaż raz napisać o samych świetnych rzeczach.


2016 rok już za nami.
To był dla mnie niesamowity czas wypełniony cudownymi doświadczeniami.
Po raz pierwszy byłam na koncercie - i to jakim! KLIK
Po raz pierwszy byłam na targach książki, udało mi się odwiedzić zarówno te w Warszawie, jak i te w Krakowie. KLIK
Byłam na wycieczce szkolnej w Bieszczadach KLIK oraz z rodziną we Włoszech KLIK.


A dzisiaj przedstawiam Wam najlepsze książki, jakie przeczytałam oraz filmy i seriale, jakie obejrzałam w 2016 roku.

Lepiej późno niż wcale 😉

niedziela, 4 września 2016

Podsumowanie sierpnia + plany wrześniowe

Witajcie!
Sierpień już za nami, więc przyszła pora na małe podsumowanie.

Jako, że sierpień to miesiąc wakacyjny, moje osiągnięcia czytelnicze są całkiem niezłe.

Przeczytałam 8 książek:



  1. "Klątwa tytana" - Rick Riordan - 3. tom serii o Percym mile mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że historia rozwinie się w kierunku, w którym to zrobiła. Na dodatek, pojawia się tu kilku interesujących, nowych bohaterów, a u tych "starszych" widać rozwój. Więcej powiem w osobnej recenzji całej serii, już niedługo. Moja ocena 8/10.
  2. "Bitwa w Labiryncie" - Rick Riordan - jeszcze lepsza, jeszcze ciekawsza i jeszcze bardziej wciągająca od poprzedniej. Widać, że autor rozkręca się z tomu na tom. Moja ocena 9/10.
  3. "Ostatni olimpijczyk" - Rick Riordan - świetne zwieńczenie serii. Naładowane akcją i tym specyficznym humorem. Moja ocena 10/10.
  4. "Niezłomni" - C.J. Daugherty - kolejne zakończenie serii. W tym przypadku miałam kilka zastrzeżeń, ale ogólnie mi się podobało. Wszystkie moje przemyślenia możecie przeczytać tutaj. Moja ocena 7/10.

piątek, 26 sierpnia 2016

Pani Doktor w Alabamie

Witajcie!
Ostatnio przeżywałam mały, twórczy kryzys.
Cały czas zadawałam sobie pytanie: "Po co właściwie piszę?". A nie mogąc znaleźć na nie trafnej odpowiedzi, czułam wielką niechęć na samą myśl o wydobyciu z siebie tak wielu słów. Nie miałam też ochoty czytać.
Za to znalazłam sobie inny pożeracz czasu.
Serial pt.:"Hart of Dixie" (polski "Doktor Hart").
Już po obejrzeniu pierwszego odcinka, wiedziałam, że przepadłam.
I tak oto, tydzień i 76 odcinków później, znalazłam wreszcie odpowiedź.
Piszę, żeby dzielić się z Wami moją opinią o książkach, filmach, serialach, świecie etc.
Piszę, żeby wyrazić siebie.
Piszę, ponieważ sprawia mi to wielką radość i satysfakcję.
I wreszcie, piszę, ponieważ mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się coś zmienić.


Po tym długim wstępie, zapraszam Was gorąco do przeczytania mojej tyrady wysławiającej pewien amerykański serial.
Zacznijmy może od pewnego stereotypu.
Główna bohaterka - Zoe ma plan na całe życie. Dostać stypendium na chirurgi klatki piersiowej w Nowym Yorku, zostać najlepszym lekarzem na roku i stanąć przy stole operacyjnym wraz ze swoim ojcem. Jednak wszystko zaczyna się komplikować, gdy dziewczyna zostaje zmuszona do zostania lekarzem rodzinnym przez rok w małym miasteczku w Alabamie.